*
- niewiem, musimy to przemyślec, a dom ? - zapytałam.
- nie martwcie się, domu nic nie będzie, a opłacimy wam loty itd. - tłumaczył hazza.
- aha. A jak Josh będzie miał jakąś chorobe lokomocyjną ? czy coś.. - powiedziała Kasia.
- spokojnie, każde dziecko napoczątku tak ma, potem się przyzwyczai. uwierz mi. - powiedział Liam.
Coś przerwało naszą rozmowe, nie mogliśmy się połączyć.
Chłopaki napisali że muszą lecieć na sesje, i później wejdą to pogadamy a my mamy przemyśleć tą decyzje.
- to jak lecimy? - pytała Kasia.
- no niewiem, ale to dziwne, Niall ma złamaną nogę to jak na koncertach będą i wogóle ? .. - powiedzialam.
- niewiem , ale znasz ich napewno coś wymyslą, ale według mnie to oni dzadzą mu jakieś wysokie krzesło na którym będzie siedział i tylko darł pape do mikrofonu..
Wybuchłyśmy śmiechem.
- no to chyba zaczynamy się pakować.. - westchnełam..
- gdzie pakować ? - odezwał się mały Josh swoim głosem..
- do tatusia jedziemy ..- powiedziała Kasia i przytuliła go.
- ale najpierw.. - powiedziałam.
- co najpierw ? - zapytała ciekawa Kasia.
- trzeba będzie nauczyć go sikać do toalety bo w samolotach go nieprzewiniesz..
- masz rację.
Nazajutrz, chłopaki już wiedzieli że się do nich wybieramy, jak nauczymy Josha sikać w kiblu.
Z samego rana, obudziłyśmy go, był to pierwszy etap. Zrobiliśmy to zabawowo, zasikał nam troche łazienke, dywan i moją bluzke.
Pare dni później gdy wkońcu nam się udało nauczyć go sikać do kibelka.
Mogłyśmy wylatywać, spakowane itd.
Wylecieliśmy z Londynu ku New Yorku.
Nagle poczułam że mam mokro koło spodni.
Okazało się że mały Josh który koło mnie siedział, zesikał się, a siki poleciały na moje spodnie.
To było okropne, a strasznie śmierdziało.
Gdy wylądowaliśmy, odrazu zakryłam swoje spodnie bluzą.
Na lotnisku czekali na nas chłopacy.
Przywitali nas serdecznie.
Louis się pytał czy coś się stało bo się dziwnie zachowuje.
Ja odpowiedziałam mu co się stalo w samolocie.
Ten dureń wybuchł śmiechem.
- śmieszne wiesz.. - burknełam.
- bardzo ! - śmiał się jeszcze głośniej.
- z czego się tak śmiejecie ? - wołał Liam.
- a nieważne. - powiedziałam.
Weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy ku ich apartamentowi.
Przebrałam się i poszliśmy na kolacje.
- powiedz mi kochany Niallu jak ty tą nogę złamałeś ? - powiedziałam.
- a no bo wiesz.. - zaczynał opowiadać.
- dobra już nic nie mów.. - parskneła Kaśka.
Po kolacji poszłam do sypialni Louisa.
- o boziu, jak my dawno razem nie spaliśmy, nie miałam się do kogo tulić. - powiedziałam.
- aha. Nieźle, wiesz ja też za tobą bardzo , baaardzo tęskniłem. - powiedział.
Wtulona piersiami do jego brzucha wsłuchiwałam się w jego spokojny oddech.
Tylko uważaj żeby ci cycki nie klasneły jak sie obrucisz! ;ppp
OdpowiedzUsuń