piątek, 25 stycznia 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #41

troloololololo . :3

*

Następnego dnia, zamiast cieszyć się świątecznym nastrojem, lecieliśmy spowrotem do Wielkiej Brytani, do Londynu. Bo tam miała zaufanych lekarzy którzy przeprowadzali moje dawne ciąże,nie do końca, ale od początku.
Udaliśmy się dzień później po wypakowaniu do lekarza.
Zrobił mi USG, zbadał i powiedział. :
- niewiem jak to określić .. 
- aż bardzo źle ? - zapytałam niezapokojona.
- nie oto chodzi, ponieważ, zawsze robiliśmy USG a tu proszę, za każdym razem poronienie. To musi być coś nie tak, z tobą. - powiedział.
- a może to coś nie tak z panem jest.. - powiedział wściekły Lou.
- Louis , kochanie uspokoj się,- westchnełam.
- przepraszam. - powiedział i pocałował mnie w czoło. .. - poprostu nie zniosę jak stracimy kolejny raz dziecko, przecież to nasze marzenie.. - dodał.
- dobrze, na dzisiaj to koniec , proszę przyjść za tydzień, gdyby sie coś działo, to wcześniej .- powiedział lekarz.
- dobrze - powiedziała i wyszłam.
- Nikola, martwię się a moze jeśli to coś ma zwiążek z twoim lekarzem ? - powiedział Louis.
- Louis nie przesadzaj.. - próbowałam go uspokoić.
- zrób to dla mnie, chodźmy jutro do innego lekarza. - powiedział Louis.
- dobrze kochanie, jutro pójdziemy do innego. - powiedziała i pocałowałam go w czoło.

*
Nazajutrz, Louis zrobił mi sniadanie do łóżka, po tem wziełam prysznic, i poszliśmy do innego lekarza.

- dzieńdobry - powiedziałam.
- witaj, proszę połóż się. - powiedział Lekarz i przejrzał moją kartę, pacjenta, widzę że masz uczulenie na pewien składnik maści na USB, musimy wziąść specjalną.
 Po tych słowach, spojrzałam na Louisa, odrazu skapnął się oco chodzi.
- ale.. - powiedziałam.
- coś nie tak proszę pani ? - zapytał lekarz.
- no doktor który prowadizł moje 3 ciąże i przy których za każdym razem poroniłam, podawał mi tą maść,  to może być od tego ? - zapytałam.
- nie chce pani okłamywać, żeby pani sprawić przyjemność ale muszę powiedzieć że to zdecydowanie przez to. - odpowiedział mi lekarz.
Popłakałam się, Louis natychmiast mnie przytulić.
- nie mart się zgłosimy sprawę do sądu, dostanie za swoje, a teraz cieszmy się tym ża za 8 miesięcy będziemy trzymać nasze 3 kilogramy szczęścia. - powiedział.
- dobrze. - odpowiedziałam


Nadeszła sprawa w sądzie, brzuch już trochę urósł, teraz moją ciąże prowadził inny lekarz, zgodnie z planem wszystko szło, okazało się że będzie to dziewczynka, zawsze chciałam mieć córeczkę..
Okazało się, że ten lekarz robił to wszystko dlatego żeby się zemścić na Louisie, za to że mu podczas nauki w podstawówce dokuczał mu. Chciał się poprostu zemścić zabierająć mu jego marzenia...


*

widzimy się za tydzień bayo . :3

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #40

Dzisiaj napisze z jakieś 3 rozdziały, bo ma  ferię i wyjeżdżam i nie będe mogła pisać.

*

Następnego dnia, zjedliśmy śniadanie w gronie rodziny, w sumie brakowało tam naszych rodziców, moich Kasi, i Nialla, ale nie zwracaliśmy na to uwagi, nie mogli się pogodzić z tym że nie chcemy robić tego co oni sobie życzą, decydowaliśmy sami o własnym życiu, i wyszło nam to na dobre. Niall gra w zespole który ma miliony fanek, ja zaś jestem w ciąży z mężczyzną mojego życia. Kasia ma wspaniałego narzeczonego bo po kłótni Kasia miała pierścionek zeszła po niego i zatrzymała, przyjeła jego zaręczyny, i syna który dorasta wraz z czasem. A pomyśleć że jeszcze pare lat temu imprezowałyśmy, wyrywając przy tym idiotów, a tu proszę mamy wpsaniałą rodzine na którą byśmy nie wymienili na żadną inną. To wspaniałe uczucie.

- o boże na śmierć zapomniałem - westchnął Louis gdy był z Liamem w kuchni.
- co takiego ? - zapytał zaciekawiony Liam.
- miałem się wczoraj w ten wyjątkowy dzień oświadczyć Nikoli, na śmierć zapomniałem kupić pierścionka, byłem zajęty tą kolacją o nie... - mówil pod nosem.
- ale Louis przecież to nie koniec świata, możesz się jej oświadczyć kiedy indziej, dla niej każdy dzień nie musi być to akurat wigilia, uczyć zwykły dzień wyjątkowym.. - tłumaczył.
- chyba masz rację, dzięki - klepnął Liama po ramieniu i poszedł w naszą stronę.

Po zjedzeniu śniadania, chwile pogadaliśmy i poszliśmy na spacer po wspaniałej stolicy Irlandii. Wszystko bylo tak ciekawe, nawet Joshowi wydawało się to wszystko interesujące..

Przechodziliśmy koło mało zaludnionej kawiarni.
- Louis.. - krzyknełam łapiąc się za brzuch.
- o boże nikola, co ci jest ? - zapytał strasznie wystraszony.
- wejdźmy do środka muszę się napić wody - powiedziałam.
Louis poprowadził mnie za ręke.
- poproszę wodę - powiedział do pewnej starej baby z brodawką na brodzie.
- Żona źle sie poczuła ? - zapytała.
- ymm, tak najgorsze jest to że jest w ciąż..- niedokończył bo zemdlałam w jego ramionach.
Doprowadził mnie do kanapy która stała tuż przed wielkim plazmowym telewizorem.
Louis popłakał się ze strachu.
- Louis nie płacz, będzie dobrze .. - zapewniał Zayn.
- skąd masz wiedzieć czy będzie dobrze ? twoja dziewczyna kiedyś poroniła 3 razy, niewiesz jak to jest stracić dziecko, niewiesz!! więc się nie wtrącaj bo niewiesz czy będzie dobrze ! - wykrzyczał mu prosto w twarz.
- przepraszam.. - westchnął po chwili. wycierając o rękaw łzy.
- ona się budzi, szybko Louis daj szklanke wody . - powiedziała Kasia.
- co się stało ? - zapytałam.
- zemdlałaś , wszystko dobrze ? jak sie czujesz ? może pojedizemy do szpitala ? trzeba ci zrobić badania, bo być sama z siebie nie zemdlała.. - martwił sie Louis.
- Louis proszę nie przesadzaj, może dlatego żę mało zjadłam dzisiaj, nie miałam apetytu. - próbowałam go uspokoić, ale to nic nie dało.
- ale Nikola ja się o ciebie martwie, nie zniose tego że kolejny raz stracimy dziecko, który to byłby raz ? 4 ? - Pańska żona poroniła 3 razy  - zapytała wpatrzona w całą sytuację kelnerka.
- tak a co ? - zapytał Louis.
- no bo to musi być z nia coś nie tak, musicie się jak najszybciej udać do specjalisty.
- to chyba dobry  pomysł. - westchnełam.

czwartek, 24 stycznia 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #39


*

Spojrzał na mnie swoimi pięknymi ślepiami, obawiałam się najgorszego, nie mogłam powstrzymać się od łez , nie wytrzymalam i uciekłam do toalety.
Louis pobiegł za mną. 
- Nikola ... co się stało ? - zapytał.
- ja naprawdę nie chciałam.. - mówiłam.
- ale czy to oznacza że..
- tak, Louis. strasznie się bałam że przez to ode mnie odejdziesz , niewiem nawet jak to się stało. nienawidzę siebie , mogłam się poddać tej aborcji. - powiedziałam.
- nikola, dobrze się czujesz ? jestem strasznie szczęśliwy,  zawsze o tym marzyłem, nigdy bym od ciebie w takiej sytuacji nie odszedł, nie ja... - powiedział.
- naprawde ? - zapytałam.
- naprawde.. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- czyli wszystko ok ? tylko że to jest odpowiedzialność.. - powiedziałam.
- poradzimy sobie.
- kocham cię - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- ja też i niewiesz nawet jak bardzo.  - odpowiedział Lou.
- chodź pójdziemy zawiesić te małe buciki na choince - dodał.
Poszliśmy powiesiliśmy a Kasia podbiegła do mnie.
- nikola, kobieto dlaczego nic nie mówiłaś ?- zapytała.
- a co miałam powiedzieć ? że będe gruba ? - zaśmiałam się.
- a oco chodziło z tymi 25 dniami ? - dodał Niall.
- no że jestem w 25 dniu ciąży.
- i nic nie mówiłaś ? - zapytał Liam.
- nie, ale teraz wiem ze to był błąd. - powiedziałam.
Rozmawialiśmy o tej mojej ciąży dobre 2 godziny, jakby to było niewiadomo co, cieszyłam się że mam wokół siebie tylu wspaniałych ludzi.
Ale zawsze miałam przed sobą czarny scenariusz..
a co jeśli znowu ? jeśli znowu poronię ? nie zniosę tego kolejny raz.
Wróciliśmy do wynajętych pokoji.
Położyłam się, zaraz po tym dołączył Louis.
- boję się , Louis.. - powiedziałam.
- czego ? - zapytał dotykając mojego kosmyka włosów.
- no ze wiesz.. znowu będe musiała przechodzić przez to piekło, nie chce, Louis, pomóż mi.. - mówiłam.
- zawsze możesz na mnie liczyć,  pomogę ci, jesteśmy w tym razem. - powiedział.

Mimo że Louis zapewniał, nadal mnie to wszystko przerażało.

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #38


*

Nazajutrz, obudziłam się dość wcześnie.
Spojrzałam na kalendarz 
- co to dzisiaj ? - powiedziałam, zapisałam w moim małym notesiku - 25 dni i poszłam wszystkich obudzić.
- wstawajcie - krzyczałam !
- co się stało ? - wyszedł zaniepokojony Liam.
- dzisiaj wigilia, a my nie mamy nic przygotowane..
- to okropne i co teraz.. ?! - zapytała Kasia.
- mam pomysł. - powiedział Louis.
Louis zszedł na dół i coś tam szukał w swoim laptopie którego zostawił w kuchni.

* z perspektywy Louisa *
Wpadłem na wspaniały pomysł, zszedłem szybko na dół aby sprawdzić na laptopie, na schodach znalazłem mały notesik o różowym kolorze, był to notes Nikoli.
Zajrzałem do niego i zobaczyłem wielki napis na 25 kartce - 25 dni.
Bardzo mnie ciekawiło o co w tym wszystkim chodzi, a może ona mnie zdradza ? pomyślałem.

* z mojej perspektywy *
Wszyscy byli ubrani odświętnie, stół był nadal nienakryty a choinka nadal nie ubrana.. Louis kazał nam się przygotować i nic nie robić do jedzenia..
- co takiego przygotowałeś ? - zapytałam.
- wszyscy lecimy do Irlandii. - powiedział.
- a Niall ? a Zayn, Harry? - zapytałam.
- oni lecą z nami - powiedział i w tym momencie weszli uradowani.
- no to na co czekamy ?! - powiedział Liam
Lot trwał niedługo jakieś 2 , 3 godziny.
Po przylocie, nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom, weszliśmy do pewnego budynku, a tam pięknie i świątecznie, nakryto do stołu, prezenty pod choinką.. 
- ty to wszystko sam zoorganizowałeś ? - zapytalam całując go w policzek.
- tak, kiedy wy próbowaliście złożyć związek kasi i liama, ja zaś rezerwowałem to cudo. i sam nawet prezenty wybierałem.
- Mam dla ciebie Louis mały prezencik. - powiedziałam.

- dochodzi godzina 18, usiedliśmy do stoły i zaczeliśmy jeśc i rozmawiać.
po zjedzeniu Louis zapytał.
- wiesz znalazłem twój notesik na schodach, musiał ci wypaść, pozwoliłem sobie do niego zajrzeć a tam pisało  "25 dni".. o co w tym wszystkim chodzi  ?
- ymm, no bo .. dowiesz się jak otworzysz mój prezent. - powiedziałam.
- takim razie na co czekamy ? otwieramy prezenty - powiedział liam.
Liam otworzył swój otrzymał piękny zegarek, Kasia dostała wielkiego misia, aby mogła się do niego przytulić gdy ci będą w trasie, ja dostałam naszyjnik z napisem "Louis". no.. i nadszedł czas na mój prezent, strasznie bałam się tej chwili a co jeśli Louis się z tym nie pogodzi i ode mnie odejdzie ?.. bałam się okropnie.
Otwierał go powoli i powoli, spojrzał na mnie.. 

wtorek, 22 stycznia 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #37


*

- jak to nie mój syn ? - zapytał Liam.
- tak to.. a teraz żegnam - powiedziała i wyrzuciła Liama za drzwi.

nie mój, syn nie mój, co się tutaj właściwie dzieje ?- otaczały Liama tego typu myśli.
Wrócił z jeszcze gorszym humorem  do domu.
- Liam gdzieś ty był ? - zapytałam.
- byłem u Kasi, powiedziała że niewie czy Josh to mój syn. - tłumaczył.
- że jak ?  weź, Liam, ona by cie w życiu nie zdradziła. - powiedziałam.
- to dlaczego tak powiedziała ? 
- niewiem.

Następnego dnia, święta coraz bliżej bo już jutro, co teraz?  święta bez Kasi ? to nie były takie same święta.
My zamiast kupywać, jeszcze potrzebne smakołyki, prezenty, to próbowaliśmy złożyć, związek Kasi i Liama.

Ja próbowałam - nic.
Liam próbował - nic.
więc Louis postanowił wziąśc sprawę w swoje ręce.

puk puk.. rozszedł się huk do drzwi hotelowych gdzie znajdował się Josh wraz z Kasią.
- cześć Louis.. - powiedziała gdy zobaczyła go.
- cześc, mogę ? - zapytał.
- tak wejdź. - wpóścila go z największą przyjemnością.
- co cię sprowadza ? - pytała robiąc mu herbaty.
- chciałem porozmawiać o tobie. i o Liamie. chłopak się przez ciebie załamał.
- ale my niemamy o czym rozmawiać.. - mrukneła.
- jak to nie ? chcesz zaprzepaścić to wszystko ? wszystko co razem przeżyliście ? Kaśka pomyśl !
- ogromna tęsknota, wspaniałe wspomnienia.. nie mam już na to siły, myślisz że ja nie żałuję ? przepłakuję całe noce.. - powiedziała
- to dlaczego do niego nie wrócisz ? - zapytał.
- bo jakoś nie mogę.. nie mam odwagi, powiedzieć mu że się myliłam, że jest wspaniałym mężczyzną, ze świecą takiego szukać.. - tłumaczyła.
- każdy popełnia błędy nawet Liam.. kocha cię, dlatego pozwolił ci odejść, chce dla ciebie jak najlepiej.. - powiedział Louis.
- Nikola mi już o tym mówiła.. ale powtórzę jeszcze raz, gdyby mnie kochał to by mnie kochał tak, żebym nigdy nie chciała od niego odejść. - powiedziała Kasia.
- popełnił błąd, ty też popełnilaś błąd.. nie róbcie więcej scen, tylko bądźcie wciąż piękną i kochającą się rodziną.. Macie wspaniałego syna który jest dowodem waszej miłości.. - tłumaczył Louis
- wiesz chyba masz rację, dzięki.. uświadomiłam sobie ze jestem okropnym człowiekiem.
- co ty kaśka, nie jesteś okropnym człowiekiem. - powieedział.
- dzięki, potrzebuje teraz w tym czasie ciepłych słów.. idę się spakować.
- ok. dziękuję.. - powiedział.
- to ja dziękuję.

*

Kasia weszła wraz z Joshem i Louisem do domu, odrazu się rzuciła na ramiona Liama.
- kocham cię.. - powiedział..
- ja ciebie też i nie masz pojęcia jak bardzo.. przepraszam.
- ufasz mi ? - zapytał patrząc w jej twarz, pełną zwątpienia i niepewności.. a ona zamkneła oczy i podawając swoją dłoń powiedziała "prowadź "..



sobota, 19 stycznia 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #36

i znowu zacznie się pisanie 5 rozdziałów dziennie. hahahah . <;

*

- to wszystko przez ciebie. !! - krzyknął Liam.
- przeze mnie ? a co ja takiego zrobiłem ? - zapytał Louis.
- to był twój pomysł .! - powiedział Liam.
- ale mówiłem ci że nie obiecuję że wypali !!
- tak.. przepraszam, nie mogę, się pogodzić z tym żę Lasi już niema..  - powiedział Liam.
- lasi ? dobrze ci ? - powiedział Lou.
- to połączenie Liama i Kasi.. 
W tym momencie weszłam ja do domu.
- i co ? - zapytał Lou
- a co ma być ? Liam.. nie przejmuj się nią, ona nie docenia tego żę się starałeś.. a my Louis musimy poważnie pogadać.. - powiedziałam.
- ale ty  tego nie rozumiesz.. - powiedział Liam.
- jak to nie ? a niepamiętasz jak też miałam dość Louisa.. - powiedziałam.
- miałaś mnie dość ? - zapytał Louis.
- tak. - zaśmiałam się.
- dobra mam tego dość.. - powiedział Liam.
- gdzie idziesz ? - zapytałam.
- jak najdalej stąd-  powiedział i wyszedł.
- boję się trochę o niego a jak sobie coś zrobi ? - powiedział Louis.
- Liam to raczej mądry chłopak, nie jest taki głupi.. - powiedziałam.
- a własnie. o czym mieliśmy pogadać. - zapytał Lou.
- niewiem czy to odpowiednia pora aby o tym porozmawiać. - powiedziałam.
- a co ze świętami ? bez całej rodziny nie ma sensu. - powiedział Louis.
- wiem..

*
Liam szedł długą ulicą, rozmyślał co teraz będzie z jego życiem .. czy ma zapomnieć ? czy nadal walczyć, czy Kasia nadal go kocha ? postanowił porozmawiać z nią w 4 oczy.

zapukał w drzwi hotelowego pokoju.
- oo.. to znowu ty.
- Kasiu wysłuchaj mnie.. - powiedział.
- ehh, no dobra wejdź.
usiedli na kanapie i rozmawiali popijając swoją ulubiona herbatę przy której się poznali.
- to oczym chciałeś porozmawiać.. ? - zapytała Kasia.
- o nas.. - odpowiedział Liam.
- ale nie ma o czym rozmawiać, dobrze wiesz że to koniec.. - powiedziała Kasia.
- ale ja w to nie wierzę . - powiedział Liam.
- to lepiej uwierz. zabiłeś te miłość.. zabiłeś nas.. - powiedziała .
- zabiłem ? za to że chciałem spędzić z tobą trochę czasu , przy tym dobrze się bawiąc ? nie jestem typem faceta jak Louis który jest romantykiem staram się jak mogę, spędzać z tobą każdą moją wolną chwilę, a ty jak widać, nie umiesz tego docenić.. - tłumaczył Liam.
- wyjdź. - krzykneła Kasia.
- wyjdę, ale najpierw powiedz mi prosto w oczy że mnie nie kochasz, że nic już do mnie nie czujesz.. 
Kasia spojrzała mu prosto w oczy i powiedziała :  Gdybym mogła przytulić cię tak mocno jak cię, kocham, być możę twoje żebra by tego nie wytrzymały, ale skoro twierdzisz że nie umiem docenić, twoich starań, owszem, czasem nie doceniam tego jak się starasz, ale niewiesz jak mi jest bardzo źle, bez ciebie, jak i z toba, to już nie jest to samo co kiedyś. a Wogóle niewiem czy Josh to twój syn.. 

Słowa są proste gdy językiem jest miłość . #35

Hahahahahaa liam cie nie follownął na twitterze ? hahahhahahhahahhahah  mnie też ni e. ; ((

*
- ojeju, ale wiesz że on kocha cię całym swoim sercem,  a ponieważ jest sławny to chce też mieć trochę zabawy - powiedziałam.
- nie wystarcza mu to że śpiewa na wielkiej scenie ? podpisuje płyty, pozuje do zdjęć, kręci wywiady i tak dalej ? - powiedziała Kasia.
- ale może on chciał teraz zabawić się tylko z tobą.. ? - zapytałam.
- on to się ze mną bawił 3 lata temu .. - powiedziała Kasia.
- nie chodzi mi oto.. 

* U louisa i liama.

- co teraz zrobisz ? jesteś załamany.. - powiedział Louis.
- niewiem, za dwa dni święta, a ja nie wyobrażam sobie tego bez mojej Kasi.. - powiedział Liam.
- nadal ją kochasz ? - zapytał Lou.
- nawet nie masz pojęcia jak.
- wiesz co mam pomysł.. 

Liam poszedł z Louisem do kuchni.
Wytłumaczył cały jego plan.
- Ale myślisz że się zgodzi ? - zapytał Liam.
- niewiem.. nie mogę ci tego obiecać.. - powiedział Lou.
- boję się jak cholera tego że ją stracę.. - powiedział Liam.
Wyszli, zaszli do pewnego sklepu i poszli do hotelu, adres tego hotelu podałam im ja.

Chłopcy weszli do pokoju.
- czego chcesz ? - kasia się wkurzyła.
- ja chciałem tylko cię o coś zapytać.. - powiedział Liam.
- to szybko bo nie mam ochoty na ciebie patrzeć.. 
Liam uklęknął otworzył pudełeczko w kształcie róży i powiedział. 
- Czy zrobisz mi przyjemność i zostaniesz moją żoną ? 
- mamusiu zgódź się ..  - mówił  Josh.
Kasia wzieła pierścionek do ręki..
- czemu niby mam się zgodzić ? - zapytała ze skwaszoną miną.. 
- no bo przecież.. nieraz się na siebie złościmy ale nigdy nie przestajemy się kochać..  - tłumaczył  Liam.
- ale ta miłość była beznadziejna, ja beznadziejnie się starałam , a ty beznadziejnie miałeś to gdzieś.. - powiedziała Kasia i wyrzuciła pierścionek przez okno.

Liam wyszeł, Louis pobiegł za nim.. potrzebował towarzystwa w tej trudnej chwile

- co ty kaśka odwalasz ? przecież go kochasz.. - powiedziałam.
- wiem, ale moim ideałem jest człowiek, przy którym będe szczęśliwa, aja przy nim nie byłam szczęśliwa.. - tłumaczyła Kasia.
- Kaśka ty siebie słyszysz ?  niby czemu nie byłaś szczęśliwa, za każdym razem kiedy nie było go przy tobie tęskniłaś... 
- no właśnie nie było go.. kiedy go najbardziej potrzebowałam, musiałam sama przeboleć tą ciąże.. nikt nie głaskał mnie po brzuszku,  i go nie całował, nikt nie płakał kiedy widział na USG jego rączki..  tak bardzo mi tego brakowało.. - powiedziała Kasia.
Mineły już 2 lata, a ty nadal masz mu to za złe, to był wasz wybryk, wiedzieliśmy dobrze że będzie trasa koncertowa to jeszcze.. wiesz.. Kaśka wiesz czepiasz się o byle co, on się bardzo starał a ty nie umiesz tego docenić, cześć... - powiedział i wyszłam, zatrzaskując za sobą drzwi. 

piątek, 18 stycznia 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #34

lajkujemy prosze, prosze prosze...  ♥
https://www.facebook.com/pages/One-Direction-Imaginy-opowiadania-i-dedykacje-dla-najlepszych/158412610971104?ref=hl
dawno mnie tu nie było wiem.

*

- święta bez Kasi ? nie ma mowy.. - powiedział Liam i wyszedł za nią..
- o co się oni tak dokładnie pokłócili ? - zapytałam
- o to że my się tylko ciągle bawimy a Liam chciał iść do parku rozrywki , 3 raz w tym tygodniu  - tłumaczył Louis.
- niewiem oco ona się wogóle obraża.. - powiedziałam.
- może dlatego że chce z nim spędzić trochę czasu a ten myśli tylko o zabawie.. - powiedział Louis.
- ohh, Lou jakiś ty mądry . - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
- taki mój urok. - powiedział.

*

- Kasiu , kasiu .. - woła z daleka Liam.
- czego chcesz  ? - zapytała jakrze wkurzona Kasia.
- kasiu ty płaczesz.. dlaczego co ja takiego zrobiłem ? nie płacz przeze mnie.. - powiedział Liam.
- ty nadal nic nie rozumiesz ? oddalamy się od siebie, spieprzymy niedlugo tą miłość która trwa dość długo.  Nie chce cię stracić, ale nie dajesz mi wyboru odchodzę, chciałabym spędzić z tobą trochę czasu a ty tylko myślisz o zabawie. - wyjaśniła.
- ale..
- żadnego ale, czuję na szyji twój ciepły oddech , czuję jak szepczesz do ucha wyznania o takiej sile , że moje serce nie wie z jaką prędkością ma bić, ale to nie to, tego już niema, spieprzyłeś całą sprawę, żegnaj.. - odeszła w milczeniu.
Liam wrócił do domu..
- boże co ja zrobiłem.. co ja zrobiłem .. - mówił sobie pod nosem..
Do pokoju wkroczył Louis.
- a gdzie Kasia ? - spytał.
- niewiem.. nic niewiem, straciłem ją.. - powiedział Liam i poszedł do łazienki.
- co się stało ? nigdy nie widziałam go w takim stanie.. - powiedziałam.
- kasia, ona od niego odeszła.
- że jak ? - powiedziałam.
- no tak..
- muszę do niej iść. - ubrałam się i poszłam.

wiedziałam gdzie znaleśc Kasię, była w swoim ulubionym hotelu.
- Kasia czemu od niego odeszłaś ? - zapytałam.
- bo mnie zranił, spieprzył to... - tłumaczyła.
- ale kocha, cię, dlatego pozwolił ci odejść. liczy się dla niego twoje zdanie, liczy się z nim, on cie naprawde kocha.. - powiedziałam.
- gdyby mnie kochał to by mnie kochał tak abym nigdy nie chciała od niego odejść..