poniedziałek, 19 listopada 2012

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #8

Będe pisać tą opowieść aż do 69 rozdziały. hihi . ;D

*

Wstałam rano sobie, schodze na dół, a Louis wita mnie słowami.
- no tutaj podziała się moja koszulka.. .
Po tym zorientowałam się że mam na sobie jego koszulkę.
- co byś powiedziała gdybyśmy wyjechali sobie całą czwórką na wakacje ? - zapytał Lou.
- a gdzie dokładnie ? - zapytałam.
- do Francji.
- w sumie niezły pomysł, - powiedziałam.
Zjedliśmy śniadanie, chłopaki poszli na próbę, potem będą mieli jakiś wywiad, 5 godzin stąd, wrócą dopiero wieczorem.
Posprzątałam i pogadałam o tych wakacjach z Kaśką.

- wiesz to jest nawet świetny pomysł, zrelaksujemy się i wogóle. - powiedziała .
- tak, ciekawe dlaczego nagle zachciało im się tych wakacji.. - powiedziałam.
Długo nad tym myślałam i nic nie wymyśliłam.

Chłopaki wrócili wieczorem z tego wywiadu, widać że byli zmęczeni, ale chceli chociaż trochę tego dnia spędzić z nami.
Mieli niestety dla nas troche niefajne wieści..
- musimy przełożyć ten wyjazd.. - powiedział zniesmaczony Liam.
- co? dlaczego ? - zapytałam.
- nasz menager poinformował nas, bo niedawno wyszła płyta, a to się wiąże z trasą, no i ona będzie za jakiś miesiąc.. - wytłumaczył Louis.
- a jak długo będzie trwać ? - zapytałam.
- obejmuje ok. 35 państw, niewiadomo, ale napewno z 3 może pół roku.
Nie ukrywałam tego że się odrobine z Kasią załamałyśmy, nie mogliśmy bez nich wytrzymać tygodnia a co dopiero pół roku.

- ale będziemy się widywać prawda ? - zapytała Kasia.
- no pewnie, będziemy rozmawiać na skype,  a jak będzie jakieś państwo mniej niż 2000 km. to będziecie do nas przylatywać.. - powiedział Liam.
- o boże, serce mi staneło, nie wytrzymałybyśmy bez was aż tyle . - zaśmiałam się.

*

Ten miesiąc minął dość szybko, spędzaliśmy ze sobą tyle ile się dało, aż nadszedł dzień pożegnania, to był najgorszy dzień w naszym życiu, wiedziałyśmy że nasi partnerzy wyjeżdżają i będą od nas ponad 5 tyś km. a może nawet więcej. Ten ból był niedozniesienia.
Ciągle się denerwowałyśmy i wogóle.
Mineło już dwa tygodnie odkąd ich niema.
Nieradziłyśmy sobie bez nich, w sumie prawda, byłyśmy pełnoletnie, ale oni powstrzymywali nas na duchu, oni byli naszym poparciem, prakowało nam ich pocałunków, przytulasków, pieszczot..

Kasia zauważyła dziwne zmiany w swoim organiźmie..
Zaczeła tyć, okres jej się spóźniał.
Niewiedziała co się z nią dzieje, ja też niewiedziałam.
Zarejestrowałam ją do lekarza, bo mnie oto prosiła.
Nie miałyśmy prawka, Louis i Liam je mieli, więc pojechałyśmy taxówką pod szpital.
Kasia poszła do pani doktor. miała śmieszne nazwisko coś w stylu , dżinkdżonkijongi.

Kasia poprosiła mnie żebym weszła z nią do środka, oczywiście że się zgodziłam , zawsze byłam przy niej.
Lekarka nam wytłumaczyła wszystko, że to mogą być objawy ciąży lub że poprostu musi iść na diete, a spóźniony okres każdemu się zdarza.
Kasia wolała by była ta druga opcja ponieważ nie była gotowa na dziecko, a jeszcze wtedy kiedy Liama niema.

Zaszłyśmy do pobliskiej apteki koło szpitala, aby kupić test ciążowy, lekarka spojrzała na nas zabójczym zwrokiem wiedziała że jesteśmy dziewczynami Liama i Louisa.
Byłyśmy przekonane że napewno zaraz zadzwoni do gazet z wiadomością żę któraś z nas jest w ciąży, skoro kupuje takie testy.
Naszczęście tego nie zrobiła.

Niewiedziałyśmy nic o takich testach i wogóle, poszukałam instrukcji dla Kasi jak to się używa ponieważ co pisało na pudełku nie można było rozczytać.
Zrobiła ten test.
Wynik wskazywał że.. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz