wtorek, 20 listopada 2012

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #13

To chyba ostatni na dzisiaj .. 

*

- Wiesz zrozumiałam że trzeba się cieszyć chwilą nie tym co było i będzie.
Obiecałam sobie że nigdy nikomu nie wybaczę zdrady, ale ja nie mogę bez ciebie żyć .. - powiedziałam i znowu go pocałowałam.
- wiesz po co są problemy ? żeby zdać sobię sprawę jak bardzo komuś zależy, mam nadzieję że udowodniłem że jesteś dla mnie wszystkim, że to wszystko ma sens .. - powiedział.
- zdałeś na 6 z plusem.
- to wrócisz ze mną do Londynu ? - zapytał.
- Niewiem jeszcze, chcę być przy tobie, ale narazie nie chce wracać do Londynu.. - powiedziałam.
- Rozumiem, cię w takim razie, zostaję z tobą..
Przytulił mnie równie mocno jak za pierwszym razem gdy się zaczeliśmy spotykać.

Louis wykupił dla nas większy pokój w hotelu. 
Niewiedzieliśmy co mamy robić wieczorem , nie mieliśmy zajęcia, więc Louis zaproponował żebyśmy poszli na spacer.
Spacerowaliśmy przy świetle księżyca, czułam się jakbym odnowa się w nim zakochała, przypomniał mi się dzień w którym się poznaliśmy było to dokładnie 3 lata i 5 miesięcy temu.
21- latek zakochał się w 16 latce takiej jak ja. Czułam się ...
Niewiem jak się czułam nie umiem tego wyrazić.
Leżeliśmy na moście niedaleko brzegu na plaży, patrzeliśmy w gwiazdy, nagle nadleciał ptak i nastał Louisowi na twarz, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu, a ten wytarł się, wziął mnie na ręce i wrzucił do wody a potem sam do niej skoczył, wariat jeden, zaczął mnie chlapać a potem namiętnie całować.

Gdy wyszliśmy z wody, było mi zimno, bo w sumie była noc, on dał mi swoją kurtkę.
Jakiś koleś zaczął biec w naszym kierunku, krzycząc ' tutaj nie wolno kąpać się w nocy' my szybko uciekliśmy się stąd, poczuliśmy się jakbyśmy mieli po 14 lat.
Było tak pięknie.

Wróciliśmy do domu, przebraliśmy się, i poszliśmy spać. 
Obudziłam się wcześniej niż Louis, zrobiłam mu śniadanie, ubrałam się, zrobiłam włosy, poszłam pobiegać i wróciłam, on jeszcze spał.
Wziełam pistolet na wodę i zaczełam w niego pryskać, on się wkurzył i zaczął mnie gonić po całym pokoju.
Dogonił mnie tuż przy łóżku,  położył mnie i zaczął całować.
Przerwał nam dzwonek do drzwi, byli to Liam i Kasia.

- czeeeść ! - wrzasnełam i tuliłam się w nich.
- hej, a gdzie Josh ? - zapytał Louis.
- u mojej mamy.  - powiedział Liam.
- mam nadzieję że nadal się kochacie i jesteście słitaśną parką? - zapytała Kasia ze śmiechem.
Na odpowiedź pokazałam jej pierścionek.
- o boże jaki piękny - powiedziała Kasia.
Liam i Louis gdzieś poszli, ja z Kasią rozmawiałam i opowiadałam jej o przeżyciach w ciągu ostatnich dni.

Wrócili chłopaki, powiedzieli że mają dla nas jakąś niespodzianke, jest ona w Londynie, więc spakowałam swoje rzeczy i pojechaliśmy do londynu.
Dojechaliśmy odrazu pod to miejsce, nie było widać jeszcze co to jest.
Zawiązali nam oczy opaską, szliśmy powoli koło nich , trzymając się za ręce.
Nagle zdjęli nam opaski, nie mogłyśmy uwierzyć własnym oczom..
- boże, jeszcze tylko w to uwierzyć .. - powiedziała Kasia.
- to lepiej uwierz, to wszystko jest wasze.. - powiedzial Liam.

2 komentarze: