omineła nas piękna liczba 669 . ;/
I nikt nie odpowiedział.
To był serial ' Pierwsza miłość '
odcinek 457. :)
Można obejrzeć na ipla.pl jak ktoś jest ciekawy haha.
*
Mieliśmy wielką żałobe, najgorsze jest to że nie mogliśmy zobaczyć ciała zmarłego.
Ciekawe czy był to chłopiec..
A może dziewczynka ?
Wiem tylko że to dziecko zmarło w 19 tygodniu ciąży.
To było okropne kiedy wyciągali mi te dziecko z brzucha.
A potem przenieśli je do słoika razem z łożyskiem.
Na samą myśl mam wymioty.
Nie mam siły zaczynać wszystkiego od początku.
Odpuszczam sobie szczęście.
Siedziałam w domu, czytałam opowieści innych kobiet które poroniły.
Jedna kobieta poroniła 4 razy.
Przykro mi było to czytać.
Musiałam żyć z tym dalej.
Nie chciałam mieć narazie dzieci, o ślubie też nie myślałam.
ten świat jest jakiś pojebany dziś niesądzisz ?
Podszedł do mnie Louis podał ciepłą herbatke z cytryną i mówi.
- co ty czytasz ?
- takie opowieści, wiem to żałosne.. Nie mogę się z tym pogodzić.. - odpowiedziałam.
- wiem ja też.
- muszę się przejść, sama.. - powiedziałam.
- okej skoro tak wolisz..
Ubrałam sie i wyszłam.
Poszłam na plaże.
Siedziałam na krawędzi poręczy od mostu, chciałam skoczyć, miałam dosyć takiego życia..
Wziełam się na odwage, puściłam tą holerną poręcz, miałam lecieć ku zimnej wodzie, nagle ktoś mnie złapał za ramie krzycząc
- nikola, szkoda życia..
Zanim się obejrzałam widziałam Nialla.
- co ty tu robisz ? - zapytałam zdziwiona gdy mnie wyciągnął.
- przechodziłem obok zauważyłem ciebie i podbiegłem. Dobrze że w tym momencie bo nie wyobrażam sobie co by było gdyby, dlaczego chciałaś to zrobić ? - wytłumaczył.
- bo mam dosyć takiego życia, ciągle tylko jakieś przykrości !! - wykrzyczałam mu w twarz.
Usiadłam na moście i zaczełam płakać.
- nie płacz, bądź dzielna. - powiedział i mnie przytulił.
- nie mów Louisowi o tym zdarzeniu .. - powiedziałam.
Wróciliśmy do domu, powiedziałam że spotkałam Nialla na mieście i pogadaliśmy sobie.
Pare dni później.
- mogę zdjęcie z uśmiechniętą Nikolą? Ciesze się że się wkońcu uśmiechasz.. - powiedział.
- dobrze, prosze pana..
Zrobiliśmy sobie zdjęcie.
Spojrzałam na nie a w prawym górnym rogu było widać twarz tej psychofanki za oknem.
Przestraszyłam się.
Louis poszedł do toalety. Ja słyszałam jakieś odgłosy w ogrodzie.
Wyjżałam za drzwi i zobaczyłam jej twarz, całą zakrwiawioną na jej czole było wycięte żyletką Louis + jej imię. = na zawsze razem.
Szła w moim kierunku z nożem.
Chciała mnie zabić ale niezdążyła bo Louis zobaczył co się dzieje z balkonu i szybko przyszedł.
Stanął w mojej obronie i powiedział żeby zabiła jego a nie mnie.
Zaczął ją wyzywać od różnych takich i wogóle.
Psychofanka wymamrotała jakieś tam słowa i wepchneła nóż w swoją szyję, zabijając się.
*
No i w końcu coś pięknego! ;]]]
OdpowiedzUsuńOstro!
OdpowiedzUsuń