no hej .xd
*
Usiadliśmy na ławce i pogadaliśmy, opowiedział mi jak to wszystko się stało, jak mi to opowiadał miałam ochotę go własnymi rękami zabić, ale postrzymywałam się.
- niewiem jak. Ale chce zmienić swoje życie właśnie dziś, właśnie teraz. - powiedziałam.
- do czego zmieżasz ? - zapytał pięknooki chłopak.
- chciałabym bym wyjechać stąd.
- co ? ale gdzie ? - zapytał Louis.
- niewiem, za dużo rzeczy mi tutaj przypominasz, nie dam rady.. - powiedziałam.
- czyli że to już koniec ?- zapytał Louis.
Spojrzałam na niego, patrzałam jak lecą mu wielkie strumienie łez z oczu.
To był dla mnie okropny widok , ale nie miałam wyboru.
- Nikola, nie odchodź. Dotyk twojej dłoni, zapach twoje ciała, przy tobie byłem bogiem, żadna inna już tak na mnie nie działa. Słowa nie potrafią wyrazić, jakim uczuciem cię darze.
- ale Louis czy ty nie rozumiesz, że ja potrzebuję spokoju ? potrzebuje przemysleć czy to jeszcze ma przyszłość.
- dobrze, poczekam na ciebie, dzień, dwa, może tydzień, miesiąc a nawet rok, ale wiedz że nigdy cię nie okłamałem i kocham cię, więc poczekam, choć mialbym czekać wieczność. - powiedział.
- Wyjeżdżam do Paryża, jak przyjadę powiem ci co o tym wszystkim myślę. - powiedziałam.
- ile mam czekać ?
- z miesiąc, może dwa..
odeszłam bez słowa.
Pojechałam do domu, spakowałam swoje rzeczy, porozmawiałam z Kasią i Liamem, pożegnałam się i wyleciałam.
Powoli zaczynam nowy rozdział w życiu o nazwie 'bez niego' .
Powoli zaczynam się ogarniać, To znaczy próbuje, chce aby było tak jak przed tym wszystkim co się wydarzyło, oczywiście nie chcę i nie zapomne o nim.
Doleciałam do Paryża, piękne miasto, miałam tutaj ciocie, więc u niej chwilowo zamieszkałam, chciała wiedzieć co mnie sprowadza ale milczałam.
Był wieczór, spacerując koło wierzy Eiffla [ czy jak to tam się pisze ].
Słysze głos, głos który już kiedyś słyszałam, wykrzykujący moje imię i nazwisko, po tym zaś słowa "kocham cię" było to słychać na cały paryż, gdyż ten ktoś krzyczał z tej wierzy.
Łzy mi leciały z oka, niewiedziałam kto to, szybko weszłam na wierze i zobaczyłam Louisa.
Stanełam nie wydobywając z siebie żadnego głosu i ruchu.
Gorsze to niewiedzieć czego się chce od życia i gubić się w uczuciach.
- Nikola znalazłem cię ! - powiedział i przytulił mnie, odepchnełam go chodź przyznam że tego mi brakowało.
- zostaw mnie - powiedziałam.
Zrobił smutną minę, którą zawsze mnie uwodził, smutna mina szczeniaczka zawsze na mnie działała.
- czego chcesz ? - zapytałam.
Łza leciała mu z polika, nie mógł wydusić z siebie żadnego słowa.
- nie widziałem cię kilka dni, chciałbym wiedzieć co u ciebie, i ps. Tęsknie za tobą. - wreszcie coś z siebie wykrztusił.
- Louis, ja też tęsknie, ale niewiem czy twoje kocham jest dokońca szczere.
- ależ oczywiście że jest, niewiem co jeszcze mam zrobić, żebyś mi uwierzyła.
- pokaż mi to, pokaż że jest o co walczyć, że to ma sens , udowodnij - krzyknełam.
- niewiem czy to odpowiedni moment, ale ja Cię kocham i kochać będę, za twój dotyk oddałbym wszystko. Nikola, zostaniesz panią Tomlinson ? - zapytał i wyciągnął pudełko a w nim pierścionek.
- Oczywiście że bym chciała, kocham cię, nie mogę przestać o tobie myśleć, , dałeś mi wszystko, najpiękniejsze chwile w moim życiu były spędzone właśnie z tobą, byłeś przy mnie kiedy cie potrzebowałam, ale to nie jest chyba odpowiedni moment na to. - powiedziałam.
Louis otarł mi łzy, które spływały po moim poliku, były prawie niewidzialne a on je zauważył, był mężczyzną o którym każda, marzyła, a ja odrzuciłam jego zaręczyny.
Wtedy nie miałam szacunku do siebie, za to.
żałowałam.
Po 5 minutach milczenia odezwałam się.
- wiesz.. Co byś zrobił gdybym się zgodziła ? - zapytałam.
- nie sposób określić mojej radości, ale jeśli chcesz znać prawdziwą odpowiedź to krzyknął bym z wierzy że mój cały świat przyjął moje zaręczyny. - odpowiedział i uśmiechnął się nieśmiale.
- jestem twoim całym światem ?
- a nawet czymś więcej.. - powiedział.
Pozwoliłam mu się pocałować, nasz pocałunek trwał ponad 5 minut, czułam się tak bezpiecznie w jego ramionach.
- Będe tutaj jutro o 18. Mam nadzieję że się spotkamy. - powiedział.
Weszłam do domu, wziełam kąpiel, grzebiąc w kieszeniach spodni wyciągnełam z nich pierścionek który mi dawał. z karteczką z napisem . " I tak jest twój "
Łza popnyła mi z oka.
Nazajutrz o 18, poszłam gdy go zobaczyłam odrazu rzuciłam się mu na szyję, krzycząc
- TAK, TAK !!! .
- ale co ? - zapytał śmiejąc się
- wyjdę za ciebie głupku !! - krzyknełam i wtopiłam się w jego usta.
No No .. twarda z coebie babka XDD!!!
OdpowiedzUsuń