wtorek, 20 listopada 2012

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #11


Chłopcy tego samego dnia kiedy Kasia urodziła wrócili z trasy.
Ciągle nieprzespane noce, przewijanie pieluch , karmienie, i tak w kółko
Powoli miała tego dosyć.
Żałowała że nie usuneła ciąży, nie była jeszcze na to gotowa, brakowało jej, szalonych dni, kiedy mogła wyjść i pójść gdzie chce.
A teraz ? teraz.. ciągnie ze sobą wózek w którym leży jej dziecko.
Z jednej strony sie cieszyła a z drugiej żałowała że podjeła właśnie taką decyzje.
Dla Liama też to nie było łatwe, starał się jej pomagać zawsze kiedy może, życie gwiazdy też nie jest takie łatwe.
- Liam.. ja tak bardzo żałuje.. - powiedziała i spuściła głowę w dół.
- Ale czego ? - zapytał Liam.
- no wiesz. Tego że nasze życie już nie będzie takie jak kiedyś.. że jako 18 latka zostałam mamą. To okropne uczucie, zniszczyłam sobie życie, nie pójdę na studia. Nie będe miała dobrej pracy. Nie chcę całe życie siedzieć w domu i zajmować się dzieckiem.. - wyszeptała mu do ucha.
- Wiesz.. wiem że to było by niewporządku, ale jedź na tą uczelnie, ucz się, a jak skończysz studia to pójdziesz do pracy o jakiej zawsze marzyłaś.- powiedział.
- a co z Joshem ? Kto będzie się nim zajmował ? zmieniał mu pieluchy, karmił usypiał, bawił się z nim i wypełniał wszystkie obowiązki matki ? - zapytała..
- Myślałem nad tym, przepraszam cię że nie masz normalnego życia, przepraszam cię że cię uwiodłem , że mamy dziecko przepraszam to moja wina, przezemnie tak jest, ja śpiewam w zespole znanym na całym świecie, nie mam za dużo czasu, aby poświęcać się dziecku. A ty zostałaś z tym wszystkim sama i nie możesz spełniać swoich marzeń.. - powiedział i przytulił Kasie bardzo mocno.
- Ale Liam.. To nie twoja wina, nie żałuje że mnie uwiodłeś, a moje marzenie już się spełniło.. Ty nim jesteś.. - pocałowała Liama w polik.
- a na uczelnie możesz iść przecież. Nikola siedzi całymi dniami w domu, więc może ci pomóc prawda ?- zapytał Liam.
- niewiem czy się zgodzi. Ostatnio psuje się między nią a Louisem, napewno będą chcieli to odbudować. - odpowiedziała Kasia.
- niewiedziałem nic o tym, skąd wiesz ? 
- widze.  Widzę jak na siebie patrzą i wogóle. Wszystko widać kiedy ludzie po tylu latach czują do siebie kapke nienawiści.. - powiedziała.
- Kasia.. niewiem jak mam cię uszczęśliwić, chciałbym żebyś spełniała swoje marzenia ale niewiem jak.
Wybacz mi.. - powiedział Liam , łza poleciała mu z oka.
- Liam ty mendo, przecież to nie twoja wina, za wszystko powinnam winić siebie.. - powiedziała Kasia, wtulając się w Liama.

Chcieli by jeszcze porozmawiać ale Josh się obudził i zaczął płakac.
Kasia poszła go uspokoić.


U mnie i u Louisa już nie było tak kolorowo jak kiedyś. Ciągłe kłótnie, złe spojrzenia, miałam tego dość, a wszystko dlatego że Louis zrobił coś potwornie okropnego.
Mam na myśli zdrade.
Minął już tydzień od tej zdrady. Nie rozmawialiśmy już ze sobą wogóle.
Nie było tak jak kiedyś, brakowało mi tego, ale czułam że już go powoli nie kocham.
Zdrady się nie wybacza, zawsze trzymałam się tej zasady.
Louis przepraszał mnie wielokrotnie, ale zawsze udawałam że nie słucham albo wychodziłam w trakcie rozmowy.
Powiedziałam Kasi i Liamowi że muszę się na jakiś czas wyprowadzić nie mogłam patrzeć mu w oczy po tym co zrobił.
Spotkałam się z nim po dwóch tygodniach, nadal go nienawidziłam i miałam milion pytań do niego.
On chciał przeprosić mnie za zdradę z przed ponad miesiąca, mówil że tylko na mnie mu zależy tak naprawde. Ja bałam się tego spotkania, on czekał na mnie i odliczał minuty, w końcu postanowiłam się tam zjawić, nie umieliśmy wydosić z siebie słowa,  on z zachwytu i szczęścia, ja z obawy i strachu przed każdym wypowiedzianym słowem. Nie wytrzymałam podeszłam do niego pierw dając mu w twarz, potem klnąć w jego strone , płacząc i zadając setki pytań, Louis stał i znosił wszystko cierpliwie, nie ważny był jego ból, on rozumiał jak bardzo mnie zranił, zamachnełam się z całej siły po raz kolejny, lecz moja pięść nie zdążyła zetknąć się z jego klatką piersiową, chwycił moje ręce z całych sił i tak jak kiedyś najzwyczajniej na świecie przytulił, od razu poczułam się bezpieczna, uśmiechnęłam się  i powiedziałam szlochając.
- cholera, nadal cię kocham . 


poniedziałek, 19 listopada 2012

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #10

Kasia prosi o jeszcze jeden rozdział. A masz .. xd

*

Przeżyliśmy fajne chwile, byłysmy na ich koncercie, wprawdzie mówiąc to za kulisami.
Ale spoko.
Nagle zawołali nas na scene.
Dziwne , niewiedzialyśmy oco chodzi.
Gdy weszłyśmy na scene, fanki zaczeły krzyczęc "ooo" gdy zobaczyły Kasie i jej słodziutki brzuszek.
Louis powiedział że to właśnie są dziewczyny dla których stracili głowę. I namiętnie nas pocałowali.

No, ale piękne chwile nie trwają wiecznie, musieliśmy się pożegnać.

Siedziałyśmy sobie w domu, oglądałyśmy jakiś serial, zachciało mi się coś słodkiego..
A skoro nic nie było to musiałam iść do sklepu, była niedziela większość sklepów była zamknięta, musiałam troche iść aby dojśc do sklepu gdzie są naprawde dobre słodycze.
Ale oczywiście Nikola ciamajda, musiała się w coś wpakowac.
Tym razem spowodowałam wypadek.
Ucierpiałam też na tym ja bo miałam złamaną ręke.

Siedziałam jeszcze w gabinecie, czekałam na założenie gipsu.
Strasznie bolało.
Usłyszałam piosenke One Direction..
Tak , tak to był mój dzwonek, dzwonił Louis.
- boże nikola, nic ci nie jest ? - zapytał przestraszony.
- nie, nic mi nie jest tylko mam złamaną ręke.
- ohh, to dobrze.. - odetchnął z  ulgą.

Wróciłam do domu.
Odrazu sie położyłam w moim ciepłym łóżeczku, marzyłam aby koło Louisa ale jego nie było.
Te miesiące tak się dłużyły, były dla nas ciężkie.
Kasia miała poród ustawiony na sierpień.
Zbliżał się poród ale oni nadal nie wracali, przedłużyła im się ta trasa.
Kasia była załamana , ponieważ nie będzie Liama przy porodzie.

Siedzimy sobie spokojnie, Kaśka ciągle wrzeszczy ał. jak to ją dziecko kopie.
Nagle ból się nasilił.
Zadzwoniłam po taxówkę i pojechałyśmy do szpitala.
Byłam przy Kasi cały czas.
Nie opuszczałam jej nawet na 5 minut.
Nagle zaczeła się dusić, pot zaczął cieknąć strumieniami. Niewiedziałam co się dzieje, obawiałam się najgorszego.
Zawołałam szybko lekarzy.
Siedziałam na korytarzu, strasznie byłam spięta, łzy mi leciały z oka.
Nagle do szpitala wpadają Louis, Liam, Niall, Zayn i  Harry.

- gdzie Kasia już urodziła ?  niespóźniliśmy sie ? - zapytał.
- ja niewiem , coś się z nią dzieję, nawet niewiem co..
Lekarz zaprosił nas wszystkich na sale.
Kasia urodziła zdrowego syna.
A to to był tylko fałszywy alarm.

*

Wiem że krótki sorki.

Słowa są proste gdy językiem jest miłośc #9

mrrr. już 3 rozdział w tym dniu . xd 

*

Kasia po zrobieniu testu spojrzała na niego, była tam kreseczka, jakiegoś koloru.
Odrazu poszłyśmy z tym do lekarza, bo tak jak wcześniej wspomniałam , nie miałyśmy o tym pojęcia.

Lekarka powiedziała że to jest wynik pozytywny więc skierowała nas do ginekologa Kasi.
Pojechałyśmy tam jeszcze z nadzieją że to jest błędny wynik że ten test się pomylił.
Ginekolog zrobił kasi jakieś badania.
Czekałyśmy z pół godziny na wyniki.
Lekarz zaprosił do gabinetu samą Kasię, ja poczekałam na zewnątrz.
Wyszła.
tusz się jej rozmazał, cała we łzach , wyjąkała że test okazał się prawdą.
Niewiedziałam jak ją pocieszyć, nigdy nie pocieszałam kogoś kto był w takiej sytuacji.
- który to już miesiąc ? - zapytałam.
- prawdopodobnie drugi. za dwa tygodnie mam iść stawić się na USG . - powiedziała.
- powiesz o tym Liamowi ? .
- no chyba będe musiała.
Po tych słowach przytuliłam ją równie mocno jak nigdy dotąd.
- świat sie jeszcze nie zawalił nie bój się, może twoje życie zmieni się na lepsze ? - próbowałam ją jakoś pocieszyć.

- chyba masz racje, czas otworzyć nowy rozdział w moim życiu.. - wyjąkała.
Wróciłyśmy do domu.
Na skype podczas swojej przerwy zadzwonili do nas chłopaki, Kasia akurat wtedy spała, więc nie było jej.
Wyglądali na szczęśliwych , myśleli że u nas też jest w porządku. Ale nie było.
Tylko Louis to zauważył, poprosił czy możemy pogadać w 4 oczy.
- co się dzieje ? - zapytał.
- skąd wiedziałeś ? 
- znam cię dobrze, umiem dostrzec po tobie kiedy jesteś przygnębiona.. - powiedział.
- jest taka sprawa, ale nie wolno ci nikomu mówic.. 
Kasia miała dziwne.. a nieważne.
chodzi o to że..
Ona jest w ciąży z Liamem.
ale nie wolno ci nikomu mówić, boże gdybyś widział w jakim ona jest stanie to było okropne.. - powiedziałam.
- rozumiem, cię czyli że nie trzyma się dobrze.. powiedz jej żeby się trzymała a za dwa tygodnie wpadacie do nas do Irlandii . - uśmiechnął się, zdążyłam się tylko z nim pożegnać, rozmowa dobiegła końca.
Powiedziałam jej o tej rozmowie i że za dwa tygodnie wpadamy do chłopaków.

- o nie. za dwa tygodnie mam moje pierwsze USG - powiedziała ziewając.
- spokojnie, jakby coś to wpadniemy do nich dzień po USG albo nawet w tym samym dniu wylecimy.

*

Nadszedł dzień pierwszego USG Kasi, prawde mówiąc już nie miała takiego szczuplutkiego brzucha jak zawsze. Nosiła w nim dziecko więc... rósł on z każdym dniem.
A Kasia z każdym dniem żałowała że zrobiła takie głupstwo.
Ale musiała się z tym pogodzić takie jest życie.

Byłyśmy na nim , wszystko było dobrze, spodziewali się chłopczyka ale niewiadomo kiedy plemniki spłatają im figle i urodzi się chłopiec.
Odrazu po usg, pojechałyśmy do domu spakowałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy i wyleciałyśmy do Irlandii.
Byłam strasznie podekstycowana tylko Kasia tak zbladła.
- Kasia co jest ? denerwujesz się  ? - zapytałam.
- Boję się jak on to przyjmie.. wiesz nie zawsze Liam cieszy się z moich decyzji. Ale myślę że się ucieszy bo uczestniczył w tym "wybryku".. - wymamrotała pod nosem.
- niemartw się wszystko będzie dobrze..

Przyleciałyśmy na lotnisko. Louis odrazu się na mnie rzucił.
- powiedz mi czemu zakochałem się w takiej łobuziarce która pojawiła się w moim życiu w najmniej oczekiwanym momencie ? 
Zaczełam się śmiać, i w odpowiedzi dałam mu wielkiego całusa..

Liam zaś..




Liam zaś..


Stanął z wrażenie nieruchomo.
Tak wiem też bym staneła nieruchomo gdybym była chłopakiem i zobaczyła moją dziewczyne z większym brzuchem.. Brzuchem nie od tłuszczu lecz od brzuchu w którym trzyma jego dziecko.
Kasi popneły łzy, nie takiej reakcji się spodziewała.
Liam odrazu do niej podszedł .
Kasia wzieła jego ręke dotkneła ją swojego  brzucha i powiedziała.
- teraz zamiast serca mam dwa. A kiedy maluszek po raz pierwszy ściśnie twój palec sam uświadomisz sobie dlaczego warto być tatą.
Liam podniósł ją  pocałował i powiedział.
Jesteś cenniejsza od 7 cudów świata a to co w sobie nosisz już niedługo będzie z nami, świat stanie się piękniejszy. Boże.. jestem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. !! - krzyknął na całe lotnisko.

Wieczorem sprawdziła  twittera, Liam tam dodał twitta że niedługo będzie tatą i ich.  zdjęcie

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #8

Będe pisać tą opowieść aż do 69 rozdziały. hihi . ;D

*

Wstałam rano sobie, schodze na dół, a Louis wita mnie słowami.
- no tutaj podziała się moja koszulka.. .
Po tym zorientowałam się że mam na sobie jego koszulkę.
- co byś powiedziała gdybyśmy wyjechali sobie całą czwórką na wakacje ? - zapytał Lou.
- a gdzie dokładnie ? - zapytałam.
- do Francji.
- w sumie niezły pomysł, - powiedziałam.
Zjedliśmy śniadanie, chłopaki poszli na próbę, potem będą mieli jakiś wywiad, 5 godzin stąd, wrócą dopiero wieczorem.
Posprzątałam i pogadałam o tych wakacjach z Kaśką.

- wiesz to jest nawet świetny pomysł, zrelaksujemy się i wogóle. - powiedziała .
- tak, ciekawe dlaczego nagle zachciało im się tych wakacji.. - powiedziałam.
Długo nad tym myślałam i nic nie wymyśliłam.

Chłopaki wrócili wieczorem z tego wywiadu, widać że byli zmęczeni, ale chceli chociaż trochę tego dnia spędzić z nami.
Mieli niestety dla nas troche niefajne wieści..
- musimy przełożyć ten wyjazd.. - powiedział zniesmaczony Liam.
- co? dlaczego ? - zapytałam.
- nasz menager poinformował nas, bo niedawno wyszła płyta, a to się wiąże z trasą, no i ona będzie za jakiś miesiąc.. - wytłumaczył Louis.
- a jak długo będzie trwać ? - zapytałam.
- obejmuje ok. 35 państw, niewiadomo, ale napewno z 3 może pół roku.
Nie ukrywałam tego że się odrobine z Kasią załamałyśmy, nie mogliśmy bez nich wytrzymać tygodnia a co dopiero pół roku.

- ale będziemy się widywać prawda ? - zapytała Kasia.
- no pewnie, będziemy rozmawiać na skype,  a jak będzie jakieś państwo mniej niż 2000 km. to będziecie do nas przylatywać.. - powiedział Liam.
- o boże, serce mi staneło, nie wytrzymałybyśmy bez was aż tyle . - zaśmiałam się.

*

Ten miesiąc minął dość szybko, spędzaliśmy ze sobą tyle ile się dało, aż nadszedł dzień pożegnania, to był najgorszy dzień w naszym życiu, wiedziałyśmy że nasi partnerzy wyjeżdżają i będą od nas ponad 5 tyś km. a może nawet więcej. Ten ból był niedozniesienia.
Ciągle się denerwowałyśmy i wogóle.
Mineło już dwa tygodnie odkąd ich niema.
Nieradziłyśmy sobie bez nich, w sumie prawda, byłyśmy pełnoletnie, ale oni powstrzymywali nas na duchu, oni byli naszym poparciem, prakowało nam ich pocałunków, przytulasków, pieszczot..

Kasia zauważyła dziwne zmiany w swoim organiźmie..
Zaczeła tyć, okres jej się spóźniał.
Niewiedziała co się z nią dzieje, ja też niewiedziałam.
Zarejestrowałam ją do lekarza, bo mnie oto prosiła.
Nie miałyśmy prawka, Louis i Liam je mieli, więc pojechałyśmy taxówką pod szpital.
Kasia poszła do pani doktor. miała śmieszne nazwisko coś w stylu , dżinkdżonkijongi.

Kasia poprosiła mnie żebym weszła z nią do środka, oczywiście że się zgodziłam , zawsze byłam przy niej.
Lekarka nam wytłumaczyła wszystko, że to mogą być objawy ciąży lub że poprostu musi iść na diete, a spóźniony okres każdemu się zdarza.
Kasia wolała by była ta druga opcja ponieważ nie była gotowa na dziecko, a jeszcze wtedy kiedy Liama niema.

Zaszłyśmy do pobliskiej apteki koło szpitala, aby kupić test ciążowy, lekarka spojrzała na nas zabójczym zwrokiem wiedziała że jesteśmy dziewczynami Liama i Louisa.
Byłyśmy przekonane że napewno zaraz zadzwoni do gazet z wiadomością żę któraś z nas jest w ciąży, skoro kupuje takie testy.
Naszczęście tego nie zrobiła.

Niewiedziałyśmy nic o takich testach i wogóle, poszukałam instrukcji dla Kasi jak to się używa ponieważ co pisało na pudełku nie można było rozczytać.
Zrobiła ten test.
Wynik wskazywał że.. 

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #7

o haha.  wieczorem schodze z kompa ponad 290 wyśw. przychodze ze szkoły wchodze na bloga.
307 . juuuuuupi . :DD

*

Obchodzimy dziś z Kasią swoje 18 urodziny, mamy wszystko zaplanowane i wogóle.
Przez te prawie dwa lata było dobrze, mieliśmy czasem kryzysy, kłóciliśmy się, raz pokłóciłam się z Kasią i nieodzywałyśmy się do siebie z dwa tygodnie.
No ale się już pogodziłyśmy.
Wracając do urodzin, wszystko było okej, robiłyśmy dość huczną impreze przyszło ponad 1000 osób, większość to znajomi chłopaków, ale co tam.
No więc miało się to odbyć w klubie..
Niepamiętam nazwy, podobno bardzo popularny.
Obie miałyśmy te same sukienki, były one z ćwiekami, kupili ją nam Louis i Liam.
Co świadczy o tym że mają dobry gust.
Wyglądała ona tak : http://www.google.pl/imgres?start=47&num=10&hl=pl&biw=1680&bih=987&tbm=isch&tbnid=F0EHjjPH_-bd7M:&imgrefurl=http://tunka6.pinger.pl/m/8765445&docid=Nu65QaNlpQuIwM&imgurl=http://i2.pinger.pl/pgr305/543037210023755c4ebbc715/z%2525C5%252582oto%252Bfioletowa%252Bsukienka..jpg&w=425&h=700&ei=X0aqUJG8DMjTsgbL7ICIDg&zoom=1&iact=hc&vpx=619&vpy=586&dur=2438&hovh=288&hovw=175&tx=97&ty=173&sig=108963934039065493538&page=2&tbnh=148&tbnw=90&ndsp=66&ved=1t:429,r:7,s:100,i:25 .

Była piękna.
No więc, chłopcy zatrudnili nam też makijażystke, i fryzjerke. 
Wszystko było super cacy.
O godzinie 14.50 miała się zacząć impreza.
Szofer podjechał po nas limuzyną, czułyśmy się jak jakieś gwiazdy.
Podjechaliście pod klub, było tam mnóstwo ludzi i wogóle, zdarzali się nawet paparazzi, ale nie dziwiłyśmy się, bo jesteśmy dziewczynami chłopaków z One Direction.
Weszłyśmy do klubu, potańczyłyśmy troche zjadłyśmy wieeelki tort, który był w naszych ulubionych kolorach, dostałyśmy dużo prezentów i wogóle.

Nagle zaczeło się coś dziać, ludzie zaczeli panikować, wychodzić, dusić się, niewiedziałysmy oco chodzi, poszłyśmy szukać Louisa i Liama, byli na zewnątrz.
- ej co się dzieje? czemu wszyscy wychodzą ? - zapytał Liam.
- niewiem co się dzieje.. Co tak śmierdzi ? - zapytałam.
- weszliśmy do środka we 4, nikogo już tam nie było.
Nie było nic widać poza dymem, wielkim szarym dymem.
Weszłyśmy do zaplecza, tam ukazał się nam wielki ogień, Louis kazał nam wyjść, a oni się wszystkim zajmą.
- chyba oszalałeś ? nie zostawie cię tutaj. Dzwonie po straż. - powiedziałam.
Straż przyjechała dość szybko, kazała wszystkim wyjść, impreza okazała się wielką klapą.
Poszłyśmy z kasią na stadion usiadłyśmy na trybunach i zaczęłyśmy marzyć jaki to mógł być piękny dzień.

- no nareszcie, tutaj jesteście - usłyszałam z daleka głos Louisa.
- Nie płaczcie, będziecie miały jeszcze wiele imprez aby je wyprawić tak jak dzisiaj chciałyście - powiedział Liam.

- Mamy dla was niespodzianke, mamy nadzieję że wkońcu się uśmiechniecie po dzisiejszych zdarzeniach.
Poszłyśmy z nimi, jechaliśmy około półtora godziny.
Dojechaliśmy do stajni konnej.
- Wiemy, że jako małe dziewczynki chciałyście jeździć konno, ale się bałyście - powiedział Louis.
- Boże, to musi być sen.. - powiedziała Kasia.
- nie to nie jest sen. - wyszeptał jej Liam na ucho.
Pomogli nam wsiąść na koniec, popędziłyśmy razem z nimi ku lasu.
Było tak wspaniale, sukienki nam wiewały, że było nam widać majtki.
Chłopaki hihrali się z tyłu, ja zapewniałam kaśkę, że śmieją się bo też chcieli by mieć taki tyłeczek.
Kasia parskneła śmiechem.
Pomimo tej okropnej imprezy, spędziłyśmy miło czas z naszymi ukochanymi.
Wróciłyśmy zmęczone do domu, wziełyśmy prysznic, najpierw Kasia potem ja.
Ale to nie był jeszcze koniec  niespodzianek.
Gdy weszłyśmy do naszych sypialni ujżałyśmy że na łóżkach są z róż napisane 
Nasze imiona + naszych chłopaków.
np. na Kasi pisało Kasia + Liam.
Kasia się tak wzruszyła że zaczeła namiętnie całować Liama, mniej więcej tak 




Chyba wiecie na czym to się skończyło.
hihih . xd 

niedziela, 18 listopada 2012

Słowa są proste gdy językiem jest miłość. #6

dziewczyny mnie szatanżują . ;( 

*

Obudziłam się na tym kocu rano ku jego boku, prawie naga, dziwnie ubrałam się i poszłam się przejść.
Chodziłam brzegiem morza i rozmyślałam co to będzie dalej.
Nagle Louis podbiega do mnie od tyłu i zaczyna mnie czule całować, potem chlapać wodą.
- Louis.. - powiedziałam.
- tak piękna istoto ? - zapytał.
- nie zabezpieczyliśmy się.. - powiedziałam troche przerażona.
- Wiem .. 
- a co jeśli .. ? - zapytałam
- wtedy , będziemy szczęśliwie je wychowywać i z każdym dniem będziemy się kochać jeszcze bardziej. - powiedział, rzuciłam mu się w ramiona.
- boże,  Louis jak ty ze mną wytrzymujesz. . - powiedziałam.
- jeśli juz to nie wytrzymam bez ciebie . - powiedział.

Wróciliśmy razem do domu.

- no a wy gdzie byliście ? - pytała radosna Kasia.
- a nieważne a ty co taka heppy ? - zapytałam i zaśmiałam się.
- chciałabym ci wszystko opowiedzieć ale nie moge ! - odpowiedziała i zaczeła skakać po domu jak uradowana..
- dlaczego ? - zapytałam.
- bo też byś się w nim zakochała. - powiedziała.
- Przykro mi ale jestem przeznaczona tylko dla Louisa. - zaczełam się śmiac.
- nom , świetnie się dobraliście z nim . - powiedziała.
- ty z Liamem też. nie ma co . pasujecie do siebie strasznie , ty porąbana on porąbany . - powiedziałam  i poszłam na górę.


* z perpektywy Kasi * 
Liam leżał na łóżku i myślał.
- o czym tak rozmyślasz ? - zapytałam.
- a o nas sobie myślę. - powiedział.
Położyłam się koło niego oparłam głowe o jego ramiona.
Wyobraź nas sobie teraz za te 10 lat.Wtedy będziemy już po ślubie , naszymi świadkami będą osoby przez które jesteśmy razem , wtedy będziemy już z naszą gromadką dzieci, którzy będą biegać wokół naszego wielkiego domu . Wtedy my staniemy w drzwiach od ogrodu , przytulisz mnie do siebie i powiesz że jesteś najszczęśliwszym człowiekiem . Ja tylko się uśmiechnę i w podziękowania dostane bukiet kwiatów i całusa. - powiedziałam.
- Było by wspaniale. - powiedział.
- Co ci się we mnie nie podoba ?co byś we mnie zmienił ? - zapytałam z ciekawością.
- Jesteś idealna, ale jest jedna maleńka rzecz którą bym w tobie zmienił. - powiedział.
- jaką ? - zapytałam.
- nazwisko. - powiedział i pocałował mnie namiętnie.

- a wiesz co bym chciała jeszcze robić ?chcę z Tobą jadać śniadania, chcę budzić się przy Tobie, chcę prać Twoje ubrania, chcę Ci gotować, chcę się z Tobą kłócić, chcę Ci zabierać kołdrę, chcę chodzić nad ranem w Twojej koszulce, chcę czekać z kotem aż wrócisz z pracy, chcę mieć z Tobą dzieci i oglądać z Tobą filmy. Chcę Cię, tak po prostu - powiedziałam.
- obiecuję ci że będziesz. - powiedział i jeszcze namiętniej musnął moje usta.

* z perpektywy Nikoli *

Byłam w łazience, brałam prysznic, po tym zeszłam na dół , widziałam Louisa który robił mi naleśniki pisało na nich Louis + Nikola .
- nosz kurde, niezdążyłem z niespodzianką . - powiedział.
Dałam mu całusa i powiedziałam. 
- pamiętam jak dziś ten dzień w którym cie poznałam , gdzie ten nieśmiały chłopak co ? 
- spotkał piękną i wspaniałą dziewczyne nic więcej mówić nie musze..


Słowa są proste gdy językiem jest miłość . #5

=,= 

*

Szukałyśmy tych dokumentów, nigdzie ich nie było.
- ej , a może są w naszym starym domu ? - zapytała Kasia.
- no może. - powiedziała.
- to ja tam pojadę z Niallem i poszukamy . - powiedziała , zabrała Nialla i pojechali.

- o co chodzi z tymi dokumentami ? - zapytał zaniepokojony Louis.
- bo ja kiedy byłam mała, miałam wypadek ledwo co przeżyłam, miałam operowaną czaszke, i zawsze w dzień tego wypadku mdleję i źle się czuje ogółem. Niewiem dlaczego tak jest długo się nad tym zastanawiałam, zawsze na ten dzień nigdzie nie wychodziłam , leżałam w łóżku aby tego uniknąć. 
Ale ja o tym zapomniałam i możliwe że to dzisiaj. - odpowiedziałam mu.

Kasia wróciła , miała w ręce dokumenty odrazu mi je podała.
Zobaczyłam, tak wszystko się zgadzało data wypadku to 22 październik, to dzisiaj mija 10 lat od wypadku.

- nie macie się oco martwić - powiedziałam.
Louis przytulił mnie mocno i powiedział .
- boże a ja tak się bałem ze cię strace albo coś.
- już nie musisz, wszystko ze mną dobrze. - odpowiedziałam.

*

Rano schodzę na dół Kasia chodzi wkurzona a liam coś do niej gada.
Wreszcie wybuchła.
- Nie wkurzaj mnie !!!!!!!!!!!!!!!!!!! - krzykneła na cały dom.
- ale to moja wina , że jesteś słodka jak się złościsz ?? - odpowiedział jej Liam i musnął jej usta.
Usunełam się z punktu widzenia, poszłam do sypialni. Louisa tam nie było dziwne.
Szukałaś go po całym domu, nigdzie go niebyło.
Skończyłaś na kuchni, zobaczyłaś żę na lodówce jest przyczepiona karteczka,
a pisało na niej :

Jeśli ta miłość nie przetrwa,
chcę zginąć wraz z nią

Spotkajmy się dzisiaj na plaży. 
15:00 .
Czekam , twój Lou. ♥

odrazu się uśmiechnełam, byłam ciekawa co Louis szykuje.
Do tej pory nie było Louisa, to dziwne bo zawsze przed jakimś spotkaniem był w domu.

Poszłam na tą plaże i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
Louis przygotował kolacje na skale którą widziałam jak oglądałam ten film.
Marzyłam o takiej , a on właśnie te marzenie spełnił, był kochany.
Spędziliśmy tam uroczy wieczór, nikogo nie było.
Tylko ja i on.
Gdy leżeliśmy na kocu , Louis zaczął mnie całować, nie ukrywam podobało mi się, ale później tego żałowałam bo.
Zrobiliśmy "to" na plaży, właśnie na tym kocu.