piątek, 5 kwietnia 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #50

Miałam dodać, rozdział o walentynkach w walentynki, no ale nie było koma.

*

Kasia, zrobiła to. żałowała , ale czasu cofnąć się już nie dało.
mineło dużo czasu.
każdy dzień, ciągnął, się, był, coraz dłuższy i dłuższy.

Kasia i Liam się pokłócili o małą drobnostkę.
więc Liam aby Kasi to wynagrodzić, wziął ją na ręce i chciał zanieśc do sypialni.
nagle Josh do nich podchodzi, i mówi.
- mamusiu, mogę zadzwonić do wujka Nialla ? 
- czemu ? - zaśmial się Liam.
- bo wujek Niall, powiedział, że jak weźmiesz mamę na ręce w taki sposób, to mam do niego zadzwonić, aby mnie stąd zabrali. - powiedział.
śmiałam się z tego jak dziecko. naprawde.
i z Louisem mieliśmy z tego ubaw po pachy.

Dni się ciągneły, nic specjalnego się nie działo.
niedługo na świat miała przyjść nasza córeczka, chceliśmy jej dać imię Julia.
Nie miałam na nic sił, kompletny zamuł. Jeszcze Kasia trafiła do szpitala, musiałam zająć się Joshem. Ciężko było w ostatnich mięsiącach ciąży.  Ale to co stało się pare tygodni przed nim było dziwne a zarazem okropne. Wraz z Kasią i  Niallem, dostaliśmy wiadomośc, że nasi rodzice nie żyją. Zgineli w wypadku samochodowym. Mimo że nie widzieliśmy ich bardzo długo, ze tak okropnie nas potraktowali,  byliśmy zrozpaczeni. Wkońcu to nasi rodzice. Nic się na to nie poradzi.  Pogrzed odbył się 4 dni po tej wiadomości. Nie miałam żadnej sukienki, wszystko było za ciasne, przez ten ogromny brzuch.  Wcisnełam się w jakieś stare leginsy czarne i  białą tunike i żakiecik. Nic innego nie mogłam znaleść odpowiedniego. Poszliśmy na ten pogrzeb. Gdy zobaczyliśmy ich w trumnie, same łzy leciały, przypomniały się te wszystkie wspaniałe chwile z dzieciństwa, jazda na koniach z tatą, pierwsze poważne zakupy z mamą. Nie mogłyśmy się z tym pogodzić, że ich już niema z nami, chociaż i tak przez jakies 5,6 lat tez ich nie było, ale to nie to samo.  Okazało się też ze mieliśmy małego brata. Który miał właśnie 5 lat. Musieliśmy się nim zaopiekowac, ale niee było znim wytrzymac, ciągle latał, pytał się gdzie mama i tata. To było niedozniesienia. Zastanawialiśmy się nad adopcją dla niego, ponieważ, nie dalibyśmy we dwie z Kasią z trójką dzieci. Tak Liam i Louis też nieraz by pomagali, ale oni często wyjeżdżają w trasy i wogóle..
Mineły dwa tygodnie po pogrzebie. Nasz mały braciszek Dominik, był nadal nieznośny. Dwa razy sobie wyszedł z domu bez pytania. Nawet niewiedziałysmy kiedy..  Najgorsze było to że wpadł pod samochód. Jeszcze kolejna katastrofa nam potrzebna. No ale nie przeżył, też zmarł. Wpadłam w panikę, w ostatnim miesiącu zgineły 3 osoby z naszej rodziny. Czułam się winna tego.  Że to ja go nieupilnowałam i wyszedł i wpadł pod ten cholerny samochód. Okropieństwo.  Ciągle miałam go przed oczami, jak biegał, jak się cieszył... Ból tego co się stało był niedozniesienia. Jeszcze za dwa tygodnie mam poród.

-  Nikola, niezamartwiaj się stalo to co się stało.. - powiedizał Louis i mnie mocno przytulił.
- ale ja mam odczucie że to moja wina, że on to zrobił specjalnie, bo nie mogłam sobie z nim poradzić, że on zrozumiał że tak dla niego będzie najlepiej.. - odpowiedziałam.. 

środa, 13 lutego 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #49


*

Kasia jednak zmieniła zdanie, a Liam nie powstrzymywał jej..
Kasia postanowiła usunąć dziecko.

Wyjeżdżali pare kilometrów stąd do specjalistycznej kliniki.
Tak.. w Londynie była taka, ale woleli iść gdzieś indziej.

Przed wyjściem spytałam Kasię.
- jesteś, pewna że chcesz to zrobić ?
- tak w 100% - odpowiedziała.

I wyjechała wraz z Liamem.

Po 20 minutach przychodzi zdyszany Niall.
- o boże, co ci jest? - zapytałam.
- biegłem, mam bardzo ważną wiadomość.. - powiedział.
- jaką ? - zaprosiłam go do środka.
Niall usiadł na kanapie i mówił.
- Przeglądałem stare papiery Harrego i natknąłem się na dokument bardzo ważny.
mianowicie , Harry jest bezpłodny więc to nie jego dziecko.. to jest dziecko Liama a Kasia chce je usunąć. - powiedział.
- a dlaczego on jest bezpłodny ? - pytałam.
- nieważne !! teraz musimy szybko jechać powstrzymać Kasię przed tym !! - powiedział Niall.
Po tych słowach szybko pobiegnełam po torebkę ubrałam się, i pojechaliśmy do tego miasta.
Wpadliśmy do tej kliniki z krzykiem.
Zauważyliśmy Liama w pewnym długim korytarzu..
- hej co tu robicie ? - zapytał gdy nas zobaczył.
- musisz o czymś wiedzieć, czy Kasia już poddała się aborcji ?! - zapytałam zaniepokojona.
- tak, teraz robią jej jakieś badania aby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. - odpowiedział.
- o nie.. - powiedział Niall i złapał się za czoło.
- co się stało ? - zapytał Liam.
- to nie jest dziecko Harrego tylko twoje.. - powiedziałam.
- co !? skąd masz taką pewność. ? - zapytał niedowierzając w to co usłyszał.
- no bo, ja przeglądałem papiery Harrego i natknąłem się na papier gdzie było napisane że Harry jest bezpłodny, więc to było twoje dziecko ! - odpowiedział Niall.
Liam usiadł , złapał się za głowę, w oczach miał łzy.
Nagle z gabinetu wychodzi Kasia.
- co się stało ? czemu jesteście smutni  ? - powiedziała gdy na nas spojrzała.
- usunełaś moje dziecko - powiedział Liam i ją przytulił.
- co ??? - powiedziała Kasia.
nie mogła powstrzymać łez.
- ale jak to ? - dodała.
- no bo Niall znalazł papiery z których wynika że Harry był bezpłodny. - powiedziałam.
- o nie co ja zrobiłam. - powiedizała Kasia.

wtorek, 12 lutego 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #48

- Kasia przepraszam.. masz rację niewiem, jak to jest. chcemy ci pomóc.. - powiedziałam.
- ale ja nie chcę pomocy, chce sama o tym zadecydować.
- dobrze jak chcesz.. - odpowiedziałam i wyszłam.

*

- i jak u niej ? - zapytał zaniepokojony Liam
- potrzebuje chwily spokoju, dajcie jej narazie spokój.. - powiedziałam.

*

Następnego dnia, poszłam z Louisem na zakupy.
Stałam sobie przy słodkościach które uwielbiałam, Louis gdzieś zniknął..
nagle zobaczyłam go z koszykiem pełnym dzięcięcych ubrań.
- Louis idioto nie za wcześnie ? - zrobiłam dziwną minę.
- na nic nie jest za wcześnie, poprostu cieszę się że wreszcie będziemy mieli dziecko. - powiedział i pocałował mnie w policzek.
- oj no weź, nie musimy jeszce kupować tylu rzeczy, najpierw to może wyremontujmy mu ten pokoik, potem wózki itd, a na końcu ciuszki co ? mamy na to jeszcze ponad 7 miesięcy.
-ohhh no dobrze. - powiedział.

Wróciliśmy z zakupami do domu.
Na kanapie siedział Liam , z Kasią która była w niego wtulona.
Widać że była smutna.

- co się stało że taka smutna kasia jesteś ? - zapytalam ściagając z siebie buty i kurtkę.
- a no bo wiesz... - powiedziała.
- wiem, ale co się konkretnego stało ?  że anwet telewizora nie włączyliście.. - odpowiedziałam.
- myślimy.. - dodał Liam.
- o czym? - wtrącił się Louis.
- o tym co będzie... - powiedziała Kasia.
- a co będzie ? czy możecie wkońcu przejść do rzeczy ?! - powiedziałam.
- Kasia myślała co zrobić z tym dzieckiem.. - powiedział Liam.
- i...  ? - niepokoiłam się, chciałam już wiedzieć co podjęli.
 - no , postanowiłam że urodze to dziecko.. - powiedziała. 
- to wspaniale -  przytuliłam ją.
- ale niewiem, czy to dobry pomysł.. - dodała.
- nie wiemy czy poradzimy sobie, Josh jest jeszcze mały, będziemy musieli ograniczyć dalekie koncerty i wywiady, aby więcej czasu poświęcić dzieciom.. - powiedział Liam.

- ale niewiemy, czy podołamy temu zadaniu.. - powiedziała Kasia
- nie martwcie się, pomożemy wam.. - powiedzial Louis.. 
- ale wy niedlugo bedziecie mieli dziecko.. - dodala Kasia.
- Damy rade - powiedzialam. 

Slowa są proste gdy językiem jest miłość #47

- no więc co ? - pytał zniecierpliwiony Liam.
Kasia podała mu test. 
- co to znaczy bo się nieznam ? -  zapytał wpatrznony.
- to że jest w ciąży głuptasie. - powiedziałam.
 Liam się załamał.
- Liam, kochanie.. usunę to dziecko.. - powiedziała Kasia i przytuliła Liama.
- ale ja nie chcę żebyś usuwała.. chce je wychować.. - powiedział Liam.
- naprawdę ? - zapytała zdzwiona.
- naprawde. - odpowiedział i jeszcze mocniej ją przytulił.
- ale ja nie chcę. - dodała i rozpłakała się.
- nie chce... a zwłaszcza że to dziecko jest Harrego.. - dodała Kasia.

Ta myśl była głównym tematem rozmów w naszym domu.
Wiedzieli o niej wszyscy z zespołu.
Byli równie zaskoczeni.

Wieczorem w sypialni Liama  i Kasi.
- nadal nie mogę uwierzyć że to się tak zakończyło - powiedziała.
- uwierz, nie masz się oco martwić... - powiedział i pocałował ją w czoło.
- ale Liam ja się tak boje..  - powiedziała.
- nie masz czego, powtarzam ci jeszce raz, nie masz.. - powiedział .

*

Rankiem wstałam dość wcześnie.
Zrobiłam nam wszystkim śniadanie i pobudziłam wszystkich.
Usiadliśmy do stołu, wpadł Niall, ten żarłok.
Zjadł z nami.
- jak się Kasia czujesz ? - zapytał Niall.
- wiesz, z czasem lepiej, ale nadal myślę o usunięciu dziecka.. - odpowiedziała mu.
- dlaczego ? wszyscy będziemy cię wspierać. nie masz się oco martwić .- powiedział.
- mówie jej to cały czas - powiedział Liam.
- ale wy nie rozumiecie ! nie wiecie jak się czuje ! - krzykneła i pobiegła do sypialni.

- pójdę do niej ! - powiedział Liam i chciał już wstawać.
- nie ja do niej pójdę, pogadam z nią.. - powiedziałam.

Poszłam na górę do Kasi.
Zastałam ją leżącą na brzuchu , płakającą do poduszki.
- Kasia, siostrzyczko.. - powiedziałam.
- co chcesz ?  - powiedziała.
- chce z tobą porozmawiać, powiedz mi co cię dręczy.. 
- byłaś kiedyś zgwałcona ? - zapytała.
-  nie.. - odpowiedziałam.
- nosiłaś kiedyś w sobie dziecko kogoś kto ci zrobił krzywdę a nie kogo kochasz ? - zapytała znów.
- nie.. wiem już oco ci chodzi.. - powiedzialam.
- no widzisz. więc nie masz pojęcia jak się czuje, to okropne, nie chcę tego dziecka, będzie mi przypominał o tym zdarzeniu, chce zapomnieć, a jak się urodzi dorośnie, zapyta gdziejego prawdziwy tata co mam odpowiedzieć ? nachlał się, i h*j gdzie był, i zmarł w lesie ?.. Nikola to takie okropne.. - powiedziała Kasia.

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #46


*

Justin świetnie się sprawdzał, dogadywaliśmy się z nim i wogóle, szybko się zaprzyjaźniliśmy.
Poszłam z Kasią do apteki bo okresu nie dostawała.
Kupiłyśmy test ciążowy aby sprawdzić czy nie jest w ciąży.
To była bardzo cięzka chwila, jak i dla Liama i dla Kasi

- Kasia, nie ważne co będzie, jeśli będziesz w ciąży, będe wychowywać te dziecko jak własne. - powiedział Liam i przytulił Kasię.
- ale ja tego dziecka nie chcę, nie mogę poradzić sobie  z Joshem, bo jest jeszcze mały potrzebuje dużo uwagi, a co dopiero kolejne dziecko.. - mówiła.
- Ale chyba nie usuniesz tego dziecka ? - zapytałam.
- jeśli wynik będzie że jestem w ciąży to chyba będę musiała.. - odpowieziała mi  Kasia.
- ale ja ci pomogę te dziecko wychowywać, zawsze możesz na mnie liczyć, poradzimy sobie. - powiedziałam.
- Ale ty jesteś też w ciąży, i będziesz zajęta swoim dzieckiem.. nie chce sprawiać kłopotów.. - powiedziała Kasia.
- jakoś sobie poradzimy, - dodał Louis.
- dobra dajcie mi iść zrobić ten test !! - krzykneła Kasia.

Kasia weszła do łazienki.
Ja poszułam się źle, oparłam jedną ręką o ściane a drugą trzymałam się za głowe.

- Nikola, kochanie co ci jest ? - powiedział Louis.
- nic, nic.. źle się poczułam, to te nerwy.. - tłumaczyłam.
- to może idź się połóż, to może zaszkodzić dziecku.. - powiedział Louis i już chciał mnie prowadzić do naszej sypialni.
- nie ma mowy, Kasia przeżywa niemiłą chwilę i ja będę przy niej - powiedziałam i wyrwałam się z Louisa rąk.

- dobrze dobrze.. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- a który to już miesiąc Nikola ? - zapytał Liam.
- niedługo 3 - odpowiedziałam.

*

po 20 minutach Kasia wychodzi z łazienki.
- co tak długo ? - zapytałam.
 - a no bo tak jakoś, się wachałam go zrobić, i dopiero po 10 minutach go zrobiłam a potem siedzialam i czekałam..
- no i co ? co wyszło ? - pytał Liam.
- no więc.. - mowiła Kasia.

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #45


*

- na co czekasz ? dzwoń po karetkę !! - krzyknełam.
Niestety, było już zapóźno..
Harry zmarł.

Naszczęście było widać, że on się tak masakrycznie załatwił i Liam nie był oskarżony.

- no wiec to koniec One Direction.. - powiedział Liam. po pogrzebie.
- nieprawda ! możecie kogoś przyjął do swojej grupie, zapomnijcie o Harrym i o tym świństwie co mi zrobił ! - powiedziała Kasia.
- ale kogo ? - powiedział Niall.
- Cody Simpson ? Justin Bieber ? Austin Mahome , Conor Maynard ? - zaproponowałam.
- niewiem czy któryś z nich chciałby być w naszym zespole. Oni robią solową karierę.. - powiedział Louis.
- to się dopiero okaże. - powiedziałam.

Następnego dnia, zaczeliśmy namierzać te gwiazdy aby wysłać im propozycję.
Pierwszą wysłaliśmy do Conora Maynard'a ..
Odrzucił.
Drugą do Justina Biebera.
Nie mamy jeszcze odpowiedzi.
trzecią do Cody Simpsona.
Odrzucił.
Austin Mahome tez.
Justin Bieber został naszą ostatnią deską ratunku.
Nie odzywał się dwa dni.
Byliśmy strasznie niecierpliwi.

Aż wieczorem o 4 w nocy , oddzwonił jego menager.
Ta.. 4 w nocy my tu śpimy ,zaspani i rozmawiamy o największej szansy życia 1D.
Ale to dlatego że tam jest inna strefa czasowa.

- witam, ja dzwonię w sprawie tego kontraktu.. - powiedział jego menager.
- tak, tak.. Bo jeden z wokalistów, niestety zmarł,i musimy znaleść dobrego gwiazdora aby mógł go zastąpić bo inaczej One Direction się rozpadnie.. - powiedział Louis.
- tak, ale niestety nie mogę przyjąć tej propozycji.. - powiedział.
- dlaczego ? - zapytał Lou.
- ponieważ, Justin woli karięrę solową, dowidzenia. - powiedział i rozłaczył się.

Rankiem jedząc śniadanie rozmawiamy o tej sprawie.
- no więc.. to chyba koniec One Direction.. - powiedział Louis.
- no niestety.. - powiedział Liam.
- tak mi przykro z tego powodu .. ale będziecie się nadal przyjaźnić.. - powiedziałam i przytuliłam Louisa.

Nagle ktoś puka do drzwi.
Był to Justin Bieber.
- Justin ? co ty tutaj robisz ? - zapytałam otwierając drzwi.
- no więc, mój menager powiedział to bez rozmowy ze mną, nawet tej umowy nie widziałem, znalazłem ją, u niego w torbie kiedy ten był w toalecie. Bardzo bym chciał dołączyć do tej grupy, raźniej jest w 5 niz samemu podróżować po świecie.. - powiedział Justin Bieber.

Wszyscy byli ucieszeni ! to nie koniec One Direction, to dopiero początek.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #44


*

Wchodzi Kasia.
-Kasia.. czy to prawda .. - zapytał Liam.
- tak, wiesz co jest Liam najgorsze. ? 
- że ci nieuwierzyłem ? tak przepraszam. - powiedział.
- Nie, najgorsze jest to że on się nie zabezpieczył, i ja mogę być w ciąży. - tłumaczyła.
- zabiję gnojka. ! - krzyknął Liam i wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi.
- Boże, ajak on mu coś zrobi  ? - niepokoiła się Kasia.
- to będzie miał za swoje.. - powiedziałam.
- nie oto chodzi, tak wiem, należy mu się, ale jak Liam pobije go tak że będzie skazany do więzienia na miesiące ... 
- w sumie masz rację - odpowiedziałam.
- idę go poszukać - powiedzial Louis, wziął kluczyki i poszedł szukać Liama.

*

Z Kasią siedziałyśmy na kanapie oglądając jakiś serial.
Nagle zadzwonił Louis.
- hej, co tam ? - powiedziałam.
- słuchaj Nikola, musicie szybko tu przyjechać,mamy mały problem. - powiedział.
- dobra, tylko gdzie ? - zapytalam.
- W północnej część Londynu tam gdzie jest ten niebieski mór. - tłumaczył.
- okej wiem gdzie to. cześć - pwiedziała i rozłączyłam się.

Co się stało ? - zapytała Kasia.
- niewiem , kazał nam szybko przyjechać. 

*

Wezwałyśmy taxówkę i gdy przyjechała pojechałyśmy w umówione miejsce.

- co się stało ?! - krzyknełam biegnąć ku Louisowi.
- Harry, był pobity przez Liama i uciekł.  - powiedział.
- Liam coś ty zrobił ? - zapytała Kasia.
- nie pozwolę aby ktoś cię dotykał, mogę to robić tylko ja. - powiedział i przytulił Kasię.
- Liam, obiecaj mi że to się więcej nie powtórzy, możesz iść do więzienia ! - powiedziała wtulając się do niego.

- dobra, musimy poszukać Harrego zanim mu się coś stanie.  - powiedziałam.

Szukaliśmy Harrego jakąś dobrą godzinę, zrobiło się już ciemno..

- nigdzie go niema, a jak mu się coś stanie?  - zapytał Louis.
Nagle usłyszałam krzyk dochodzący z lasu.
Szliśmy za tym głosem. 

Nagle on niespodziewanie ucichł, chodziliśmy wokół miejsca gdzie było tej dźwięk słychać dokładnie, to był Harry.
Nagle Louis znalazł go. 

- ej nie jest dobrze ! krzyknął. 
Gdy dobiegliśmy do niego, nie mogliśmy uwierzyć że to się dzieje naprawdę. To nie mogła być prawda..