piątek, 5 kwietnia 2013

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #53

Tak wiem, miało być 69 rozdziałów, ale już nie mam  pomysłów, i wpadł mi świetny pomysł, na nową powieść. 

*

Julka rosła jak na drożdżach mająć zaledwie 7 miesięcy już ząbkowała. To takie miluśkie. Ale pare tygodni później, zdarzyło się coś, czego nie zapomne do końca, życia. To był najgorszy dzień w moim życiu. Jak się o tym dowiedziałam odechciało mi się żyć,  ale nie mogłam zostawić Julii.  Ale nie miałam już na nic sił, w jednej chwili moje życie straciło sens. A było to tak...
chłopacy mieli swój koncert. był to najważniejszy koncert w ich życiu, poprostu to dla nich było wielkie osiągnięcie.  Spiewali.. spiewali ich piosenke Little Things. Było to piosenka skierowana do mnie i do Kasi.. nikt jeszcze nie wiedział ze widzimy ich po raz ostatni, że to ich ostatnia piosenka.  Ktoś na sali miał broń, skierował ją na Louis'a strzelił, potem w Liama, strzelił.. trafił w samo serce, ma ten ktoś cela.. ale zabrał mi i  Kasi cząstke naszego życia. nie udało się zdemaskować sprawcy. nadal jest na wolności..  a oni ?  oni juz nie żyja, nie ma ich już z nami.. muszę sie udać z kasia do psychologa, jak można być tak okrutnym ?! nie chce mi się żyć ! Najgorsze jest to że Julia nie będzie pamietać swojego taty. który robił karierę, ale napewno będzie go widziała na płytach które mamy, książkach, może kiedyś jeszcze w telewizji.. 

Louis i Liam [*]



KONIEC. 

2 komentarze: