poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Seksowny romantyk z chamstwem w oczach i perfekcyjną gadką #3


*
Boris, nie utrzymywał z Julią, kontaktu, omijał ja, nie chciał rozmawiac na temat tej sprawy. A Julii, brzuch rósł. Tak bardzo, bym chciała aby ona tyła, z przejedzenia a nie z noszenia w brzuchu dziecka. Przez ostatnie miesiace się wogóle nie wysypiałam. Ciągle myślałam co dalej ? naszczęście Kasia i Josh byli dla nas wsparciem.  Pomagali.  To miało być najgorsze 9 miesiecy mojego życia. Tak bardzo bym chciała aby Louis przy mnie był . Tyle bym oddała aby móc go  przytulić, i powiedzieć że go kocham.

Poszłam na cmentarz. Zapaliłam mu świeczkę. Pomodliłam się za niego. Usiadłam jeszcze chwile na ławce i wpatrywałam się w nagrobek. Co ten świat zrobił z ludźmi. Czemu ci którzy są szczęśliwi zawsze muszą ponieść najgorszą kare ? Czy to ma ich ukarać za to że sobie życie ułożyli ? 

Julia jest w ciąży - rzekłam po cichu. Tak bardzo chciałam aby mnie wysłuchał. 

Niewiem co mam z tym zrobić, to wszystko mnie przerasta - mówiłam dalej..
Chwila kiedy zmarłeś, była najgorszą chwilą w moim życiu, tak bardzo bym chciała abyś był przy mnie. Wiem ze się spotkamy, wiem że znów cię przytule, ale nie moge zostawić narazie Julii, Kasi i Josha, wiesz Josh to dobre dziecko, pomaga Julii jak może, pozdrów Liama, mam nadzieje że jest wam dobrze tam na górze, ja nie daje rady, Louis nie wiem co mam robić, nie chce aby nasza córka marnowała sobie życia. Kocham cię.. - odeszłam w milczeniu. Zbierało mi się na łzy. Pierwszy raz czułam, jego obecność, od tamtej daty. Daty którą zapamiętam na długo.  

Wróciłam do domu. Tam już czekała na mnie Kasia.

- Kasia ? co się stało ? wyglądasz jakoś dziwnie ... - powiedziałam.
-  Julia się strasznie źle czuła, bolał ją brzuch, razem z Joshem pojechali do szpitala.  - powiedziała Kasia.

Spojrzałam do góry. 
- Louis ? a jednak mnie słyszałeś ?  - łzy mi zaczeły cieknąć, czułam że on cały czas przy mnie jest, że jest moim aniołem stróżem.

- co ci odbija ? - Kasia spojrzała na mnie typu wy ty fy ?! 
- no.. ja byłam dzisiaj na cmentarzu,  i ja mówiłam tak jakby do Louisa, powiedziałam mu ze ja bez niego sobie nie radze, że ja nie chce aby Julia marnowała swoje życie na ten głupi błąd. i wychodzi na to że Louis mnie wysłuchał...  - usiadłam na kanapie. 

*
5 godzin później Josh z Julią wrócili.

- mamo, ja poroniłam.. - krzykneła i rzuciła mi się na ręce.
- tak mi przykro skarbie, ale przynajmiej będziesz dobrym człowiekiem, i nie musisz narazie marnować sobie życia.. - powiedziałam.
- ale ty nic nie rozumiesz, ja to dziecko, czułam gdzieś w głębi, ja go kochałam, mimo że zniszczyło mi życie, i było moim błędem, mamo rozumiesz ? ja kochałam.. - odpowiedziała.

Teraz dopiero zrozumiałam co zrobiłam, mimo ze moja córka skończy szkołe i będzie miała dobrą prace, zabrałam jej to co kochała.. 

- Julia, musze ci coś powiedzieć.. dzisiaj byłam na cmentarzu u taty, i ja tak jakby rozmawiałam z nim i powiedziałam mu że ja już sobie z tym wszystkim rady nie daje, nie śpie po nocach, że nie che abys sobie życie marnowała i wogóle.. i wysłuchał mnie, i teraz jest mi tak potwornie, głupio, to takie okropne uczucie, zabrałam ci to co kochałaś, nigdy sobie tego nie wybacze, myslałam że nie chcesz tego dziecka, a urodzisz je bo musisz.. - płakałam.  

2 komentarze: