*
- mamo... - powiedziała Julia wychodząc z łazienki. łzy ciekneły jej z oczu.
- Julia. ? a więc jednak ? - płakałam razem z nią.
- mamo, ja nie chce, nie jestem gotowa. - rzekła.
- sama sobie tak narobiłaś ! przecież ja ci nie kazałam ci się w tym wieku ten tegesować ! i teraz masz za to kare.. - powiedziałam , te słowa były dla mnie trudne, chcialam jej uświadomić to co zrobiła źle, ale tak naprawde chciałam jej powiedzieć że wszystko będzie dobrze że jej w tym pomoge.
- a wiesz kto jest ojcem prawda ? - dodałam.
- yy...
- julia ! nie gadaj że nie spałaś tylko z jednym..
- noo... - powiedziała. i wszystko było jasne. teraz to dopiero mamy problem.
niewiem, naprawde niewiem gdzie popełniłam, błąd. co takiego ją tak nauczyło. przecież ani ja ani jej ojcec w tym wieku tacy nie byliśmy. milczałam. niewiedziałam jak jej pomóc w tej sytuacji, to było okropne. oczywiście ze nie chciałam w wieku 35 lat zostać babcią to jest niedoprzyjęcia ! nie chciałam tego dziecka. to okropne że tak myślę, no ale nie chciałam aby moja córka zniszczyła sobie życie przez taki głupi błąd. aby poddała się aborcji też nie chciałam. kiedyś 15 lat temu to jeszcze było bezpieczne, ale teraz odkryto jakieś trucizny, jedna kobieta po poddaniu sie aborcji zmarła. nie chciałam jej jednoczeście stracić. teraz nie można było ufać tym lekarzom. co robić ?! nie znałam na to odpowiedzi. poprostu te myśli co dalej ahh szkoda gadać.
Musiałam porozmawiać o tym z Julią, kto mógłby być ojcem, aby przyczynił się do tego do wychowania tego dziecka. powinienen na nie płacić. nie ujdzie mu to na sucho. no ale wprawdzie nie miałyśmy pojęcia kto to moze być. moja córka puszczała się ze wszystkimi, to mnie bolało najbardziej. ona na 90 % przypuszczała że to będzie Boris. chłopak z którym piła paliła, i się puszczała. a nienawidziła go tak mocno że potrafiła się z nim pobić. poprostu z nim w łóżku czuła się tak dobrze. płakałam nocami. co moja córka wyprawiała za moimi plecami, aja się nią nie interesowałam, myślałam że to dobrze dziecko, potrafi się sobą zająć. myliłam się. 2 dni później, udałyśmy się do Borisa. mieszkał z rodzicami. jego rodzice, to tacy też coś jak on. tylko papierosy wódka im w głowie. wiem jedno, żadnej pomocy od jego rodziców nie dostaniemy. nic dziwnego że syn też taki był.
- oo proszę, panna Julia, co cie tu sprowadza czyżby było ci mało ? - zapytał śmiejąc się.
Julia nie wytrzymała rozpłakała się.
- czemu ryczysz ? - zapytał.
był chamski, i wredny jego twarz była okropna, widać było ze niczym się nie przejmował.
wyjełam z torebki test, pokazałam mu to.
wyśmiał nas. powiedział że on napewno nie był jedyny który spał z moją córką i dobrze mógłbybyć to ktoś inny. Julia płakała jeszcze bardziej.
zamknął nam drzwi przed nosem.
nie mogłam pojąć, jak ona mogła z nim... uhh. co ten świat zrobił z ludźmi. Josh był wielkim oparciem dla Julii. pomagał jej, wspierał ją. znając Julię, napewno by sie z nim przespała gdyby nie fakt że to był jej brat cioteczny. tak bardzo mi przykro że stwierdzam taki fakt o własnej córce. Boris, nie zwracał uwagi na Julie, uważał że to on napewno nie jest ojcem. jednak nic jeszce nie było wiadome, trzeba było czekać, aż narodzi się dziecko. a ten okres był najgorszy...
Czekam na jeszcze jeden rozdział! . <3
OdpowiedzUsuńjuz go pisze bejbi . ;3
Usuń