Dzisiaj napisze z jakieś 3 rozdziały, bo ma ferię i wyjeżdżam i nie będe mogła pisać.
*
Następnego dnia, zjedliśmy śniadanie w gronie rodziny, w sumie brakowało tam naszych rodziców, moich Kasi, i Nialla, ale nie zwracaliśmy na to uwagi, nie mogli się pogodzić z tym że nie chcemy robić tego co oni sobie życzą, decydowaliśmy sami o własnym życiu, i wyszło nam to na dobre. Niall gra w zespole który ma miliony fanek, ja zaś jestem w ciąży z mężczyzną mojego życia. Kasia ma wspaniałego narzeczonego bo po kłótni Kasia miała pierścionek zeszła po niego i zatrzymała, przyjeła jego zaręczyny, i syna który dorasta wraz z czasem. A pomyśleć że jeszcze pare lat temu imprezowałyśmy, wyrywając przy tym idiotów, a tu proszę mamy wpsaniałą rodzine na którą byśmy nie wymienili na żadną inną. To wspaniałe uczucie.
- o boże na śmierć zapomniałem - westchnął Louis gdy był z Liamem w kuchni.
- co takiego ? - zapytał zaciekawiony Liam.
- miałem się wczoraj w ten wyjątkowy dzień oświadczyć Nikoli, na śmierć zapomniałem kupić pierścionka, byłem zajęty tą kolacją o nie... - mówil pod nosem.
- ale Louis przecież to nie koniec świata, możesz się jej oświadczyć kiedy indziej, dla niej każdy dzień nie musi być to akurat wigilia, uczyć zwykły dzień wyjątkowym.. - tłumaczył.
- chyba masz rację, dzięki - klepnął Liama po ramieniu i poszedł w naszą stronę.
Po zjedzeniu śniadania, chwile pogadaliśmy i poszliśmy na spacer po wspaniałej stolicy Irlandii. Wszystko bylo tak ciekawe, nawet Joshowi wydawało się to wszystko interesujące..
Przechodziliśmy koło mało zaludnionej kawiarni.
- Louis.. - krzyknełam łapiąc się za brzuch.
- o boże nikola, co ci jest ? - zapytał strasznie wystraszony.
- wejdźmy do środka muszę się napić wody - powiedziałam.
Louis poprowadził mnie za ręke.
- poproszę wodę - powiedział do pewnej starej baby z brodawką na brodzie.
- Żona źle sie poczuła ? - zapytała.
- ymm, tak najgorsze jest to że jest w ciąż..- niedokończył bo zemdlałam w jego ramionach.
Doprowadził mnie do kanapy która stała tuż przed wielkim plazmowym telewizorem.
Louis popłakał się ze strachu.
- Louis nie płacz, będzie dobrze .. - zapewniał Zayn.
- skąd masz wiedzieć czy będzie dobrze ? twoja dziewczyna kiedyś poroniła 3 razy, niewiesz jak to jest stracić dziecko, niewiesz!! więc się nie wtrącaj bo niewiesz czy będzie dobrze ! - wykrzyczał mu prosto w twarz.
- przepraszam.. - westchnął po chwili. wycierając o rękaw łzy.
- ona się budzi, szybko Louis daj szklanke wody . - powiedziała Kasia.
- co się stało ? - zapytałam.
- zemdlałaś , wszystko dobrze ? jak sie czujesz ? może pojedizemy do szpitala ? trzeba ci zrobić badania, bo być sama z siebie nie zemdlała.. - martwił sie Louis.
- Louis proszę nie przesadzaj, może dlatego żę mało zjadłam dzisiaj, nie miałam apetytu. - próbowałam go uspokoić, ale to nic nie dało.
- ale Nikola ja się o ciebie martwie, nie zniose tego że kolejny raz stracimy dziecko, który to byłby raz ? 4 ? - Pańska żona poroniła 3 razy - zapytała wpatrzona w całą sytuację kelnerka.
- tak a co ? - zapytał Louis.
- no bo to musi być z nia coś nie tak, musicie się jak najszybciej udać do specjalisty.
- to chyba dobry pomysł. - westchnełam.
I znowu przerwałaś w najlepszym momęcie! xD
OdpowiedzUsuńwjem pszeciesz ! oto chodzi .;p
Usuń