*
Spojrzał na mnie swoimi pięknymi ślepiami, obawiałam się najgorszego, nie mogłam powstrzymać się od łez , nie wytrzymalam i uciekłam do toalety.
Louis pobiegł za mną.
- Nikola ... co się stało ? - zapytał.
- ja naprawdę nie chciałam.. - mówiłam.
- ale czy to oznacza że..
- tak, Louis. strasznie się bałam że przez to ode mnie odejdziesz , niewiem nawet jak to się stało. nienawidzę siebie , mogłam się poddać tej aborcji. - powiedziałam.
- nikola, dobrze się czujesz ? jestem strasznie szczęśliwy, zawsze o tym marzyłem, nigdy bym od ciebie w takiej sytuacji nie odszedł, nie ja... - powiedział.
- naprawde ? - zapytałam.
- naprawde.. - powiedział i pocałował mnie w czoło.
- czyli wszystko ok ? tylko że to jest odpowiedzialność.. - powiedziałam.
- poradzimy sobie.
- kocham cię - powiedziałam i wtuliłam się w niego.
- ja też i niewiesz nawet jak bardzo. - odpowiedział Lou.
- chodź pójdziemy zawiesić te małe buciki na choince - dodał.
Poszliśmy powiesiliśmy a Kasia podbiegła do mnie.
- nikola, kobieto dlaczego nic nie mówiłaś ?- zapytała.
- a co miałam powiedzieć ? że będe gruba ? - zaśmiałam się.
- a oco chodziło z tymi 25 dniami ? - dodał Niall.
- no że jestem w 25 dniu ciąży.
- i nic nie mówiłaś ? - zapytał Liam.
- nie, ale teraz wiem ze to był błąd. - powiedziałam.
Rozmawialiśmy o tej mojej ciąży dobre 2 godziny, jakby to było niewiadomo co, cieszyłam się że mam wokół siebie tylu wspaniałych ludzi.
Ale zawsze miałam przed sobą czarny scenariusz..
a co jeśli znowu ? jeśli znowu poronię ? nie zniosę tego kolejny raz.
Wróciliśmy do wynajętych pokoji.
Położyłam się, zaraz po tym dołączył Louis.
- boję się , Louis.. - powiedziałam.
- czego ? - zapytał dotykając mojego kosmyka włosów.
- no ze wiesz.. znowu będe musiała przechodzić przez to piekło, nie chce, Louis, pomóż mi.. - mówiłam.
- zawsze możesz na mnie liczyć, pomogę ci, jesteśmy w tym razem. - powiedział.
Mimo że Louis zapewniał, nadal mnie to wszystko przerażało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz