*
- jak to nie mój syn ? - zapytał Liam.
- tak to.. a teraz żegnam - powiedziała i wyrzuciła Liama za drzwi.
nie mój, syn nie mój, co się tutaj właściwie dzieje ?- otaczały Liama tego typu myśli.
Wrócił z jeszcze gorszym humorem do domu.
- Liam gdzieś ty był ? - zapytałam.
- byłem u Kasi, powiedziała że niewie czy Josh to mój syn. - tłumaczył.
- że jak ? weź, Liam, ona by cie w życiu nie zdradziła. - powiedziałam.
- to dlaczego tak powiedziała ?
- niewiem.
Następnego dnia, święta coraz bliżej bo już jutro, co teraz? święta bez Kasi ? to nie były takie same święta.
My zamiast kupywać, jeszcze potrzebne smakołyki, prezenty, to próbowaliśmy złożyć, związek Kasi i Liama.
Ja próbowałam - nic.
Liam próbował - nic.
więc Louis postanowił wziąśc sprawę w swoje ręce.
puk puk.. rozszedł się huk do drzwi hotelowych gdzie znajdował się Josh wraz z Kasią.
- cześć Louis.. - powiedziała gdy zobaczyła go.
- cześc, mogę ? - zapytał.
- tak wejdź. - wpóścila go z największą przyjemnością.
- co cię sprowadza ? - pytała robiąc mu herbaty.
- chciałem porozmawiać o tobie. i o Liamie. chłopak się przez ciebie załamał.
- ale my niemamy o czym rozmawiać.. - mrukneła.
- jak to nie ? chcesz zaprzepaścić to wszystko ? wszystko co razem przeżyliście ? Kaśka pomyśl !
- ogromna tęsknota, wspaniałe wspomnienia.. nie mam już na to siły, myślisz że ja nie żałuję ? przepłakuję całe noce.. - powiedziała
- to dlaczego do niego nie wrócisz ? - zapytał.
- bo jakoś nie mogę.. nie mam odwagi, powiedzieć mu że się myliłam, że jest wspaniałym mężczyzną, ze świecą takiego szukać.. - tłumaczyła.
- każdy popełnia błędy nawet Liam.. kocha cię, dlatego pozwolił ci odejść, chce dla ciebie jak najlepiej.. - powiedział Louis.
- Nikola mi już o tym mówiła.. ale powtórzę jeszcze raz, gdyby mnie kochał to by mnie kochał tak, żebym nigdy nie chciała od niego odejść. - powiedziała Kasia.
- popełnił błąd, ty też popełnilaś błąd.. nie róbcie więcej scen, tylko bądźcie wciąż piękną i kochającą się rodziną.. Macie wspaniałego syna który jest dowodem waszej miłości.. - tłumaczył Louis
- wiesz chyba masz rację, dzięki.. uświadomiłam sobie ze jestem okropnym człowiekiem.
- co ty kaśka, nie jesteś okropnym człowiekiem. - powieedział.
- dzięki, potrzebuje teraz w tym czasie ciepłych słów.. idę się spakować.
- ok. dziękuję.. - powiedział.
- to ja dziękuję.
*
Kasia weszła wraz z Joshem i Louisem do domu, odrazu się rzuciła na ramiona Liama.
- kocham cię.. - powiedział..
- ja ciebie też i nie masz pojęcia jak bardzo.. przepraszam.
- ufasz mi ? - zapytał patrząc w jej twarz, pełną zwątpienia i niepewności.. a ona zamkneła oczy i podawając swoją dłoń powiedziała "prowadź "..
♥
Mraaaśnie!;*
OdpowiedzUsuń