czwartek, 13 grudnia 2012

Słowa są proste gdy językiem jest miłość #32

pryk .

*

Zemdlałam.
leżałam nieprzytomna na ziemi pełnej zimna, aż wkońcu jakiś przechodzień mnie zauważył i szybko zawiadoł karetkę.
zaczął mnie reanimować.
Uznał że to już koniec nie da się nic zrobić.. umieram..
w mgnieniu oka przyjechało pogotowie.
Szybko zawiozło mnie do szpitala gdzie odrazu wzięto mnie na ostry dyżur gdzie zrobiono mi operację.
Miałam sprawdzaną czaszkę czy nie mam złamanej .. jeśli tak to można nazwać.
Naszczęście nic się nie stało, ale miałam lekki zanik pamięci.
niepamiętałam skąd jestem, mojej daty urodzenia, gdzie mieszkam i alfabetu.

Leżałam jeszcze na oddziale..
strasznie mi się tam nudziło.
Doszłam do wniosku że jestem ciamajdą i kaleką i niedługo to się zabije przez to moje nieudacznictwo.
Louis był cały czas przy mnie.
obiecałam sobie że nigdy nie wyrobię sobie prawa jazdy, bo jeszcze coś się stanie.
Bałam się o właśne życie, że kiedyś właśnie przez to jaka jestem zgine .
chodzi o to że jestem ciamajdą i w ostatnim roku jestem częstszym gościem szpitala..
Wróciłam do domu..
Niall, Harry i Zayn przyszli w odwiedzinach.
Tak naprawdę zaprosił ich tutaj Liam, bo miał coś ważnego ogłosić.
Przygotowałam kolację, dokładnie łososia, dawno nie jadłam a miała ochotę.
Kasia nakryła do stołu.
Wszyscy usiadliśmy do stołu, Niall jadł ze aż się krztusił.
- to co chciałeś nam powiedzieć ? - zapytał Harry.
- niewiem czy to odpowiednia pora aby to powiedzieć.. - tłumaczył Liam.
- nie gadaj Kaśka że jesteś znowu w ciąży - zaśmiałam się.
- następne dzieci to po ślubie ! - śmiała się razem ze mną.
- to w czym problem ? - odezwał się Zayn.
- pobieramy się - westchneli razem.
- to wspaniale ! - powiedział Louis.
Niall aż z emocji wypluł jedzenie jak się o tym dowiedział.
- Niall .. - powiedziałam.
- przepraszam.. - i wyszedł do łazienki umyć twarz.
- to kiedy ślub ?  - zapytałam ..
- już niedługo ale napewno po świętach.

tydzień do świąt .

1 komentarz: